Raman Pratasiewicz był pod polską opieką. Za wszelką cenę musimy go uwolnić.

Białoruską płoszczę (plac; odpowiednik ukraińskiego majdanu) wyróżnia spośród pomarańczowych rewolucji to, iż buduje równocześnie naród oraz ruch obywatelski. Białorusini dopiero w czas demonstracji zaczęli pojmować własną siłę, rozumieć kim są oraz wierzyć, że mogą o sobie stanowić.

 

Spotęgowanie współpracy

I to właśnie jest sednem, jest praprzyczyną bestialskiej rozprawy ze zbuntowaną większością. 22 kwietnia 2021 roku, po spotkaniu Łukaszenka-Putin, ten ostatni obiecał był „spotęgowanie współpracy służb specjalnych” obu krajów „w obliczu wrogich działań, które przekroczyły wszelkie granice”. Celem dyktatorów jest rozpuszczenie żywiołu białoruskiego w rosyjskim oceanie. Bolszewickie mordy, represje i pacyfikacje zawsze były poprzedzane ujawnieniem „straszliwej prawdy” czyli fałszywego pretekstu. Pamiętamy jak niedawno Putin „udaremnił” próbę zamachu na Łukaszenkę (podano fascynujące szczegóły) i oznajmił, że Rosja będzie bronić Białorusi przed „agresywnymi działaniami USA i ich partnerów”. Tym razem Białoruś obroniła się sama, a sfingowanym sofizmatem była bomba na pokładzie zarejestrowanego w Polsce samolotu Ryanair, lecącego z Aten do Wilna. Białoruski myśliwiec zmusił pilotów rejsowej maszyny do lądowania w Mińsku. Przerażające i bezprecedensowe, pomyśli wielu. Tak, to koszmarne, zaryzykować życiem pasażerów i załogi, posługując się państwowym terroryzmem. Jednak precedens jest. 1 września 1983 roku major Giennadij Osipowicz, pilot Su-15 zestrzelił samolot Korean Air w locie KAL 007 z Anchorage do Seulu. Zginęło 269 osób. Wtedy fałszywą przyczyną było zboczenie z kursu w głąb przestrzeni powietrznej ZSRR. Był to dowód, że komunistyczna dyktatura nie cofnie się przed niczym w obronie swych interesów, jakkolwiek wykreowanych. Putin zabija wrogów nowiczokiem. Łukaszenka ich ściga i wtrąca do więzienia (choć i mordami nie gardzi). Dziś, na celownik wziął 26-letniego Ramana Pratasiewicza, dziennikarza i współzałożyciela kanału NEXTA, oskarżanego na Białorusi o terroryzm. Jest on białoruskim opozycjonistą na uchodźctwie w Warszawie. Po aresztowaniu na lotnisku w Mińsku grozi mu kara śmierci. Jak zwykle, w podobnych zdarzeniach, mamy dwóch adresatów. To sygnał dla świata, że jakiekolwiek wsparcie opozycji spotka się z zajadłą odpowiedzią Mińska i Moskwy. To także dedykacja z Dantego do Białorusinów: Porzućcie wszelkie nadzieje, wy, którzy tu żyjecie! Dodać należy: którzy żyjecie poza granicami Łukaszenkowego sowchozu.

 Ostateczne rozwiązanie

Jest jeszcze osobne przesłanie, dla Warszawy. W marcu 2021 roku Władimir Makiej, szef MSZ uzasadnił wydalenia polskich dyplomatów odmową przekazania białoruskich „terrorystów i emigrantów politycznych”. Nie wydacie? Sami weźmiemy. A reszta niech żyje w strachu. Pierwszym i najłatwiejszym (bo z ugruntowaną świadomością narodową) celem są bowiem Polacy. Oprócz szkolnictwa i harcerstwa, „pod nóż” idą nawet kursy języka polskiego, bo mają… charakter antypaństwowy. Nie brakuje, rzecz zrozumiała, polityki historycznej. Prasa wznowiła gaduchy o „zbrodniczej działalności polskich band i heroizacji zbirów z Armii Krajowej oraz heroizacji nazizmu i przestępców wojennych”. Łukaszenka przywołał z historii szokujące sformułowanie: „Trzeba ostatecznie rozwiązać kwestię Polaków”. Nawiązanie do oryginału diagnozuje głęboką neurozę komendanta oblężonej twierdzy. Uderza w Polaków nie tylko z potrzeby pretekstu w postaci zewnętrznego (i jednocześnie: wewnętrznego czyli idealnego), wroga, lecz również za przyczyną ich obywatelskiej aktywności.

 

Wewnętrzna sprawa

Dlatego Andżelika Borys, Andrzej Poczobut, Maria Tiszkowska i Irena Biernacka zostali osadzeni w Zamku Piszczałowskim, ciężkim więzieniu znającym powstańców listopadowych i styczniowych, rewolucjonistów 1905 roku i Józefa Piłsudskiego. To ostatnie miejsce w Europie, gdzie wykonuje się wyroki śmierci. Można tam trafić z nowych paragrafów, jak choćby z tego o „wygłaszaniu komentarzy szkodzących Białorusi”. Przed takim zarzutem uciekł z Grodna Andrzej Pisalnik. Władzom nie spodobało się jego porównanie prześladowań Polaków do represji stalinowskich. Za śpiewanie polskich pieśni można być oskarżonym o „rehabilitację nazizmu”. Rodzice wypisują więc dzieci ze wszelkich zajęć z językiem polskim. Reżimowi nie uda się jednak poróżnienie. Przyczyna jest klarowna: Białorusinów spotykają takie same represje. Oto Kaciaryna Andrejewa i Daria Czulcowa, białoruskie dziennikarki pracujące dla telewizji Biełsat skazano na dwa lata łagru za „kierowanie protestami”. Ich przynależność narodowa nie miała znaczenia. Swiatłana Cichanouska, liderka obywatelskiej rewolty przypomina nam, że to ruch Solidarności jest inspiracją dla Białorusinów: „Potrzebujemy Waszej pomocy! Tu i teraz!” Jakże to uczynić? Co możemy zrobić? W jaki sposób zapobiec sprzedaniu białoruskiej niepodległości? Powinniśmy dążyć do wzmocnienia reżimu sankcyjnego, by uderzał w zdeprawowane elity oraz nadgorliwych wykonawców. Jeżeli zakaz wjazdu dostaną dowodzący pacyfikacjami, a jeszcze lepiej – wszyscy funkcjonariusze OMON wraz z pokrewnymi służbami, kandydaci zastanowią się dwa razy czy wstępować do zbrodniczych formacji. Wymaga to od nas, od demokratów, wzmocnienia obywatelskiej presji na międzynarodowe organizacje (UE, NATO, ONZ, Rada Europy, OBWE).

 

Gama instrumentów

„Wsparcie społeczności międzynarodowej jest kluczowe dla pokojowego przekazania władzy i budowy społeczeństwa obywatelskiego.” To również słowa Cichanouskiej, która liczy, że przyjedzie do nich misja europejska. Pomóżmy spełnić jej oczekiwania. Powinniśmy wykorzystać całą gamę instrumentów; jak chociażby wzmocnienie programów pomocowych dla białoruskich organizacji obywatelskich, niezależnych portali oraz uchodźców z Białorusi. Nie wysyłajmy i nie przyjmujmy ambasadorów z Białorusi. W końcu Mińsk, atakując pasażerski samolot, sam wyklucza się z grona państw cywilizowanych. Paweł Łatuszka, członek Rady Koordynacyjnej ds. Przekazania Władzy na Białorusi również uważa, że sankcje nałożone na reżim są zbyt łagodne. Potrzebne jest zawieszenie współpracy z przedsiębiorstwami zwalniającymi pracowników po protestach oraz z uczelniami, które represjonują studentów.

 

Łańcuch wolności

Tak, jak czynią to Litwini, powinniśmy wspierać integrację zawodową i społeczną białoruskich uchodźców politycznych. Tam gdzie to możliwe (lecznictwo, nauka, oświata) powinniśmy ich zatrudniać, a także kierować na staże do samorządu terytorialnego. Litwini stworzyli łańcuch ludzi od Katedry Wileńskiej do Miednik Królewskich, na granicy z Białorusią. To czytelne nawiązanie do Szlaku Bałtyckiego z 23 sierpnia 1989 roku, gdy połączono Wilno z Rygą i Tallinem, by upamiętnić rocznicę Paktu Ribbentrop-Mołotow. Powtórzmy happening wzdłuż granic Białorusi. Pikietujmy przejścia graniczne. Skoro mamy ograniczony wpływ na państwową politykę Mińska, powinniśmy budować trwałą koalicję obywatelską. Perspektywy relacji polsko-białoruskich i polskiej polityki wschodniej w dużej mierze zależeć będą od rozwoju długofalowych stosunków z białoruskimi wspólnotami. Diaspora białoruska zakłada na świecie Ludowe Ambasady. Polska diaspora powinna nawiązać z nimi relacje. 4 września 2020 roku w Pałacu Prezydenckim w Wilnie odbyło się Forum Intelektualistów z Litwy, Polski, Ukrainy i Białorusi, reprezentowanej przez opozycję. Kluczowym postulatem było włączenie Białorusi do współpracy regionalnej. To będzie Czwórka Lubelska, która ma szanse stać się kolejną przestrzenią dialogu, formułowania potrzeb oraz ich realizacji. Litwa i Polska winny stać się ośrodkiem białoruskiej myśli politycznej. Trzeba nam wspólnie pełnić rolę białoruskiego Piemontu. W Wilnie działa Europejski Uniwersytet Humanistyczny, czyli białoruski uniwersytet na wychodźstwie. Jest on wspierany przez Komisję Europejską oraz rządy. Stwórzmy nieformalną sieć uniwersytetów, na których kształcą się Białorusini. My także powinniśmy finansować naukę wygnańców.

 

Słuchajmy Białorusinów

I najważniejsze: należy bacznie strzec, by do Białorusinów odnoszono się z szacunkiem. Straż Graniczna ma zwyczaj zwracać się do nich po imieniu. Piętnujmy. Czuwajmy, czy nie są oszukiwani. Pomagajmy w chorobie. Słowem: udowadniajmy, że są dla nas ważni. Niedawno piłkarze Legii Warszawa założyli koszulki z napisem „Solidarność z wolnymi sportowcami Białorusi”. Pomysł wyszedł od białoruskich kibiców i sportowców, którzy musieli emigrować z ojczyzny, by uniknąć represji. Odwet nie ominął bowiem środowiska sportowego, po tym jak Białoruś utraciła szansę na organizację mistrzostw świata w hokeju, a MKOl wykluczył przedstawicieli władz z uczestnictwa w igrzyskach olimpijskich w Tokio. Taki ukłon to dużo czy mało? Doprawdy, czyż zapomnieliśmy już, jak ogromne znaczenie miały dla nas gesty świata, kiedy byliśmy uwięzieni w stanie wojennym? Pamiętamy jeszcze świecę w ciemnym oknie Białego Domu, którą zapalił prezydent Ronald Reagan, a wraz z nim tysiące ludzi na całym świecie? Drobny, symboliczny gest, a ile otuchy wlał w nasze serca. Słuchajmy Białorusinów!

---- 

Bogdan Klich - Senator RP. Przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych i Unii Europejskiej.

 

Tekst w pierwotnej wersji ukazał się na stronie Wyborcza.pl. Publikacja za zgodą autora.

Opinie

Szkoła Czarnka vs szkoła jutra

Wojna PiS o TVN, to konfrontacja z USA

Zło i wiara: aktualność Tischnera

Rozmowa – przestrzeń wolności

Tischner, czego uczy nas dziś?

Ameryka wróciła do Europy

Ministerstwo banalizacji katolicyzmu

Bitwa o Rzeszów: lekcja dla opozycji

Czy Biden rozprawi się z podatkowymi rajami?

Liberalizm i solidarność

Agonia władzy

Jaka przyszłość NATO?

Czy stać nas na świat bez drzew?

Strategiczna cena ambicji Obajtka

Dlaczego młodzi odchodzą z Kościoła?

Rząd się kłóci, traci Polska

Sztuka mądrego życia 

Media pod butem rządu

Inflacja "pożera" oszczędności Polaków

Czas na V RP

Podatkowy zawrót głowy

Polki w mediach

Dlaczego organizacje pozarządowe są ważne?

Czuły barometr naszych histerii i nadziei