Składamy w Sejmie projekt ustawy zamrażający ceny energii dla gospodarstw domowych – 0,45 zł za kWh, a dla samorządów, szpitali, szkół oraz małych i średnich firm – 600 zł za MWh. Chronimy Polaków przed skutkami kryzysu, a państwowe molochy nie zbiednieją. 

My dzisiaj, zamiast siedzieć nad planami wydania dziesiątków miliardów złotych dla naszych społeczności, wspólnot lokalnych, przedsiębiorstw, martwimy się o to, czy będzie czym napalić w piecu. 

My dzisiaj, kiedy wracamy do siebie do domu, słyszymy od gospodarzy powiatów, gmin, miast o podwyżkach cen prądu o 600, 800, 1000, 1100 proc., tak właściwie z dnia na dzień.

My dzisiaj, a szczególnie samorządowcy, będziemy z tymi wszystkimi, którzy będą protestować w imieniu polskich samorządów przeciwko wysokim cenom energii, a także przeciwko próbie obarczenia winą polskiego samorządu przez władze centralne – winą za kryzys węglowy, kryzys energetyczny. 

Ten dzisiejszy dzień jest symboliczną chwilą podsumowania tego, co udało się i niestety – przede wszystkim – czego nie udało się osiągnąć mimo tak wielkiej szansy, jaką jest 300 mld zł z funduszu odbudowy. Polskich pieniędzy, których do dzisiaj Polska ani Polacy nie zobaczyli ze względu na upór i blokadę ze strony PiS-owskiego rządu, a przez to niemożność podjęcia tych pieniędzy przez polskie samorządy.

Jest to związane z łamaniem zasady praworządności przez PiS w Polsce. Zachowanie praworządności, zgodnie z decyzją wszystkich państw europejskich, w tym polskiego rządu, było jednym z warunków uczestniczenia w tym wielkim funduszu.

Mówimy o pieniądzach, które mają nie tylko pomóc odnowić się gospodarkom europejskim po kryzysie covidowym. Wojna rosyjsko-ukraińska nadała tym potrzebom gospodarczym dodatkowy kontekst. 

Chcę, żeby to wreszcie dotarło do świadomości rządzących. Oni zablokowali środki w tej skali, że gdybyśmy postanowili część tej kwoty z samego KPO, np. połowę, zdecentralizować i zaplanować wydatki oraz konsumpcję tych pieniędzy na poziomie polskich powiatów, to średnio każdy polski powiat dostałby ekstra 0,5 mld zł, 500 mln zł. Jesteście z różnych miejsc Polski. Wyobraźcie sobie swój przeciętny – w sensie wielkości – powiat ze swojego województwa i pomyślcie o 500 mln zł, jakie można by wydać na poziomie powiatu. 

Zostaliście – zostaliśmy – okradzeni z tych pieniędzy. One powinny już w tej chwili pracować.

Chcieliście dzisiaj, jutro, podczas tego spotkania także, zastanawiać się, jak najskuteczniej kontraktować te pieniądze na poziomie samorządu. Taka była idea, że samorząd miał być głównym aktorem – i w Europie tak jest, jeśli chodzi o projektowanie i wydawanie tych środków.

Zostało raptem dwa miesiące, bo te środki, które miały być kontraktowane przez samorządy, właściwie powinny być zakontraktowane do końca roku. Naprawdę jesteśmy o krok od utraty tych pieniędzy tylko ze względu na dramatyczny upór ze strony PiS-u w kwestii praworządności.

Ceny energii, o których mówimy, są dobijające – i mówimy tutaj i o przedsiębiorstwach, i o samorządach. Dlatego chciałbym wykorzystać nasze spotkanie, żeby zadeklarować i poinformować przede wszystkim o tym, że dzisiaj Platforma Obywatelska złoży projekt ustawy, który zamrozi ceny  –jeśli oczywiście uzyskamy poparcie większości – zamrozi ceny energii elektrycznej. I tu mamy na myśli niewiele ponad 600 zł za megawatogodzinę. Oczywiście mówimy także o konsumentach indywidualnych i 45 gr za kilowatogodzinę

Wzywam dzisiaj rządzących, żeby nie przedłużali dyskusji i debat na ten temat. Zamrożenie cen energii elektrycznej dla samorządu, dla firm i dla indywidualnych konsumentów to jest być albo nie być; to jest pytanie o to, jak przeżyć zimę, a nie jakaś abstrakcja.

Dzisiaj samorządowcy, którzy chcą pomagać ludziom: czy chodzi o węgiel, czy o prąd, czy o gaz, będą protestować nie ze względów politycznych. Dzisiaj polski samorząd chce powiedzieć polskiemu rządowi, że to rządzący muszą się wywiązać z podstawowych obietnic. Przypominam: węgiel miał być powszechnie dostępny i miał kosztować 996 zł za tonę. Miał być dostępny dla każdego zainteresowanego. Tę gwarancję i obietnicę składano jeszcze dwa miesiące temu. 

Dzisiaj rząd wpadł na pomysł, żeby to samorządy dzieliły węgiel, którego nie ma. 

Dlaczego ten dzień jest tak dramatyczny i to nie tylko w mojej ocenie? Dzisiaj polskie samorządy, m.in. zebrane tu, na tym spotkaniu, miały dzielić pieniądze, ale rząd te pieniądze de facto zabrał i zablokował.

Dzisiaj mówi się, że to samorząd ma też dzielić i dystrybuować węgiel – tylko że ten rząd nie zrobił niczego, żeby ten węgiel był dostępny. Węgla nie ma, a jak się pojawia, to w cenie absolutnie nie do zaakceptowania
W tle tej sytuacji jest jeszcze coraz ohydniejsza kampania obwiniania wszystkich przez ten rząd odpowiedzialnością za kłopoty, których on sam jest sprawcą. 

Pomysł, aby samorządy każdego szczebla zajęły się handlem węglem, tak naprawdę jest próbą zrzucenia z siebie odpowiedzialności, ale Polacy pamiętają minister [Annę] Moskwę, kiedy obiecywała węgiel dla każdego po 900 zł, pamiętają słowa prezydenta [Andrzeja] Dudy, że węgla mamy dosyć na 200 lat.

Jestem przekonany, że mieszkańcy polskich miast, gmin, powiatów i województw nie dadzą się nabrać na tę tandetną, chociaż bardzo agresywną, kampanię mającą skonfliktować ich z samorządami. Tę próbę nerwów na pewno wygracie. Jestem o tym przekonany.

Spotykamy się dzień po wystąpieniu prezesa Narodowego Banku Polskiego. Usłyszałem śmiech, bo każdemu, kto ogląda kolejne wystąpienia prezesa Glapińskiego, trudno powstrzymać śmiech, choć to właściwie śmiech przez łzy. Prawdopodobnie jest to jedyny prezes banku centralnego na świecie, który tak planuje swoje wystąpienia, aby z każdym zdaniem, które wypowiada, waluta traciła na wartości – można to prześledzić: minuta po minucie złoty tracił na wartości po każdym zdaniu wypowiedzianym przez [Adama] Glapińskiego.

To, co było najbardziej uderzające i co jest tak ważne dzisiaj, kiedy wszyscy czujemy, że musimy zastopować to szaleństwo, jakie dzieje się wokół nas na szczytach władzy, co było najbardziej uderzające, nie tylko dla mnie, to słowa prezesa Glapińskiego – powtarzane jednak w różnych wersjach też przez wszystkich rządzących – że w Polsce nie ma żadnego kryzysu, że ludzie mają za dużo pieniędzy.

Prezes Glapiński jest znany z tego, że same premie i nagrody [u niego] przekraczają pół miliona złotych, więc jemu być może się wydaje, że przeciętna Polka czy zwykły Polak mieszkający sto kilometrów od Warszawy też mają półmilionowe premie. 

Stwierdzenie, że ludzie, obywatele, firmy czy samorządy mają za dużo pieniędzy, za dużo wydają, przejdzie do historii [jako symbol] tupetu i bezczelności oraz takiej pogardy wobec milionów ludzi, którzy dzisiaj liczą każdą złotówkę i patrzą każdego dnia na informacje, ile zapłacą za gaz, prąd czy ratę kredytu.

To jest chyba ten moment, kiedy powinniśmy głośno powiedzieć: to jest już czas, aby ta władza skłoniła prezesa Glapińskiego do rezygnacji. Nie możemy czekać jeszcze cały rok do wyborów. Wydaje się, że wystarczającym powodem, dla którego [Jarosław] Kaczyński i jego partia powinni skłonić Adama Glapińskiego do rezygnacji, jest to, co wczoraj powiedział. 

Prezes Glapiński wczoraj powiedział, że on rozumie PiS i on rozumie rząd [Mateusza] Morawieckiego, że oni chcą wydawać tak dużo pieniędzy, bo przecież Hitler wygrał wybory demokratyczne dlatego, że wydawał dużo pieniędzy na wydatki socjalne. Za te słowa, które wczoraj padły, za to jedno zdanie powinien wylecieć w ciągu godziny z urzędu, to już przekracza granicę nie tylko śmieszności. 

Mamy naprawdę do czynienia na szczytach władzy z ludźmi, którzy nie tylko, że myślą wyłącznie o własnych interesach, mają kompletnie gdzieś, co dzieje się z obywatelami, ich pieniędzmi, ich życiem, ale równocześnie coraz bardziej sprawiają wrażenie ludzi, którzy odeszli zupełnie od zmysłów. A praktycznym efektem jest złoty, który z minuty na minutę traci na wartości, kiedy prezes banku centralnego zabiera głos.

Przepraszam za ten poważny ton. Wiem, że chcieliście dzisiaj rozmawiać o tym, jak odbudowywać Polskę, a z całą pewnością macie dokładnie tak w sercu, jak i w umysłach to samo co ja, to znaczy tę obawę, troskę, jak mamy przetrwać pod rządami PiS-u najbliższe krytyczne 12 miesięcy. 

Przetrzymamy ten krytyczny moment i naprawdę niedługo usiądziemy wspólnie do stołu i będziemy się zastanawiali, w jaki sposób wydać te 500 mln w każdym powiecie – europejskich, a de facto polskich, naszych pieniędzy. Tylko jeden warunek musimy spełnić. Jaki? Dobrze wiecie. Ja naprawdę nie spocznę, dopóki tego warunku nie spełnimy.

Publikujemy tekst wystąpienia przewodniczącego Donalda Tuska podczas spotkania Nasz Plan Odbudowy Gospodarczej EPP i Komitetu Regionów.

Opinie

Państwo bez głowy

Władza silniejsza niż nienawiść

To nie koniec bitwy o Śląsk

Czarne dwa lata polskiej edukacji

Ojczyzna

Tylko klęska Putina zapewni pokój

„Polacy, pamiętajcie o Białorusi”*

O mądrości

Jak trwoga to do samorządów

Kto zatruł Odrę?

Historia według Roszkowskiego

Polityka i moralność

Tischner: człowiek o szerokich rękawach

Kłamstwo polityczne

Jak działa społeczeństwo obywatelskie?

Abecadło wojennych zbrodni

Tischner nigdy nie zawodzi

Koniec epoki złudzeń

To Ziobro rozdaje dziś karty

(S)prawa Polek

Polskie firmy pod ścianą, a rząd udaje, że problemu nie ma

Nie ma Polski solidarnej, bez Polski przedsiębiorczej

Głośno wołajmy: więcej Europy!

Moje ciało. Moja sprawa

Państwo bez mocy

Układ Warszawski bis

Gdy zwycięzca nie bierze wszystkiego

Zapełnić pustkę w życiu i portfelu

Suwerenność i duma

Budzenie politycznego olbrzyma

Trzeba sobie łapy ubrudzić w ziemi