Upadek Łukaszenki wydaje się bliższy niż kiedykolwiek wcześniej. Nie będzie to wynikiem naszej polityki wschodniej, zachodnich sankcji (choć te niewątpliwie mają duże znaczenie) a prawdopodobnie nacisków Władimira Putina na dołączenie białoruskiego wojska do rosyjskiej agresji na Ukrainę.

Od ponad 200 dni trwa wojna w Ukrainie. Bratni naród ukraiński (a ostatnie pół roku pokazało, że śmiało można używać tego zwrotu) dzielnie stawia opór rosyjskiemu barbarzyńcy. Od początku tej agresji jako społeczeństwo wierzyliśmy w ukraińskie zwycięstwo i wspieraliśmy ich w tym wielkim wysiłku. Wydarzenia ostatnich dni pozwalają także z nadzieją i optymizmem patrzeć w przyszłość na naszym wewnętrznym podwórku. Jako społeczeństwo obywatelskie rewelacyjnie zdajemy egzamin z solidarności. W czasie wielkiej próby nie zapomnieliśmy o Ukraińcach, jakże bliskim nam sąsiedzie, z którym przecież mieliśmy jednocześnie tak piękne i tak bolesne karty historii. Wspólnej historii. Tuż obok jest nasz kolejny ważny sąsiad – Białoruś.

A co z Białorusią?

Wspólną historię dzielimy także z Białorusią. Dość wspomnieć, że kilka wieków zgodnie funkcjonowaliśmy w ramach Rzeczypospolitej Obojga Narodów powstałej z połączenia Korony Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego. To właśnie Wielkie Księstwo Litewskie stanowi jeden z punktów odniesienia dla niezależnych, opozycyjnych środowisk białoruskich.

Białoruś nigdy nie zajmowała jednak w polskiej przestrzeni medialnej i dyskursie politycznym miejsca należnemu bliskiemu sąsiadowi. W ostatnich trzech dekadach bywały oczywiście momenty, kiedy wykazywaliśmy większe zainteresowania Białorusią – zarówno na poziomie państwa, jak i naszego społeczeństwa. Przeważnie jednak niewiele interesował nasz los kraju zarządzanego przez „kołchoźnika” Łukaszenkę (dlaczego nazywanie Łukaszenki kołchoźnikiem jest błędem wyjaśnię później). Owszem, wspieraliśmy białoruską opozycję, tworzyliśmy programy pomocowe np. Program Kalinowskiego dla białoruskich studentów relegowanych z białoruskich uczelni, jednak Białoruś nigdy nie stanowiła ważnego punktu na mapie naszych stosunków międzynarodowych.

Jak wynika z badań CBOSu Polacy niemal w równym stopniu odczuwają sympatię do Białorusinów (35% wskazań) obojętność (28%) i niechęć (29%). Wskaźniki te niewiele różniły się w stosunku do Ukraińców. Zaznaczę, że cytowane wyniki badań pochodzą z lutego b.r. Wydaje się, że konsekwencje rosyjskiej agresji na Ukrainę będą zauważalne także na tym polu. Badanie CBOSu potwierdza też fakt większego zainteresowania losem Białorusinów, a co za tym idzie zwiększonej sympatii w roku 2021 (blisko 50% wskazań). Miało to niewątpliwy związek z wydarzeniami z sierpnia 2020 roku, kiedy po sfałszowanych przez Łukaszenkę wyborach Białorusini masowo opowiedzieli się za Swiatłaną Cichanouską i równie masowo wyszli na ulicę w proteście przeciwko zarówno wyborczym fałszerstwom, jak i represjom z nimi związanymi.

W odruchu solidarności łączyliśmy się z narodem tak głośno manifestującym swojej pragnienie wolności. Niestety, po stłumieniu przez Łukaszenkę tej społecznej rewolucji „sprawa białoruska” zniknęła z przestrzeni medialnej i politycznego dyskursu. W badaniu CBOSu z lutego b.r. to właśnie w stosunku do Białorusinów zaszły największe zmiany in minus. Nastąpił wyraźny, bo aż o 12 punktów procentowych spadek deklarujących sympatię do Białorusinów przy jednoczesnym wzroście niechęci - również o 12 punktów procentowych.

Białoruś to nie Rosja

Białoruś już przed 2020 systematycznie wpadała w ręce Rosji, będąc wobec niej zależna gospodarczo oraz przede wszystkim surowców. Po wydarzeniach z sierpnia 2020 proces ten przyspieszył, czego skutkiem było zaatakowanie Ukrainy przez Rosjan także z terytorium Białorusi. Zasadnym wydaje się więc pytanie o stopień białoruskiej niezależności. Jedno jest pewne – rosyjska agresja z terytorium Białorusi w myśl prawa międzynarodowego stawia naszego wschodniego sąsiada w pozycji agresora na równi z Rosją. Ma to swoje konsekwencje i oddźwięk w polskim społeczeństwie. O ile ukraińskich uchodźców darzymy szacunkiem i w zdecydowanej większości oferujemy im pełne wsparcie, o tyle coraz częściej słyszy się o atakach (póki co werbalnych) na obywateli Białorusi – przypomnę, podobnie jak Ukraińcy również uchodźców. Obywatele Białorusi, którzy uciekli do Polski (lub do innych europejskich państw) zrobili to w zdecydowanej większości w obawie o swoje zdrowie i życie. Uciekli przed reżimem Łukaszenki. O skali represji niech świadczy fakt, że w Białorusi wedle oficjalnych danych ciągle jest blisko 1400 osób uznanych za więźniów politycznych. Są to oficjalne dane organizacja Viasna (Wiosna) . W rzeczywistości prawdopodobnie jest ich o wiele więcej. W więzieniach opozycjoniści są przetrzymywani na podstawie całkowicie fałszywych, często absurdalnych oskarżeń i skazywani na wieloletnie wyroki. Są bici i poddawani torturom – zarówno psychicznym i fizycznym. Odnotowane także przypadki śmiertelne. Powyższe wraz ze sfałszowanymi wynikami wyborów prezydenckich z sierpnia 2020 roku całkowicie wypisuje Łukaszenkę ze społeczności międzynarodowej.

Skala represji nie zniechęca jednak kolejne jednostki to podejmowania wysiłku oporu wobec łukaszenkowskiego reżimu. Przykładem są działania białoruskich kolejarzy , którzy z narażeniem zdrowia i życia podejmowali działania sabotażowe, aby możliwie jak najmocniej utrudniać np. przewóz rosyjskiego wojska przez terytorium Białorusi. Białorusini chcąc żyć w niepodległej Białorusi ciągle więc ponoszą ofiarę – często płacąc najwyższą cenę. Nie pierwszy zresztą raz w historii.

W tym kontekście niezwykle celne były słowa Donalda Tuska w przemówieniu w Poczdamie z dnia 15 września b.r. Przewodniczący PO wprost przypomniał, że największe straty w II wojnie światowej poniosły narody Polski, Ukrainy, Żydzi oraz właśnie Białorusini. Niezwykle ważna wypowiedź jednoznacznie sugerująca, że my Polacy pamiętamy i nie pozwolimy zapomnieć o tym, że dzielny naród białoruski nie może być stawiany na równi w łukaszenkowskim reżimem.

Dialog z reżimem Łukaszenki?

O ile do sierpnia 2020 roku wydawać się mogło, że ciągle istniała możliwość (krucha i wątła – ale istniała) jakiegoś porozumienia z Łukaszenką, o tyle po ordynarnie sfałszowanych wyborach oraz zbrodniczo spacyfikowanych społecznych protestach takiej możliwości już raczej widać.

Łukaszenka ostatecznie wpadł w objęcia Putina. Od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę Łukaszenka stara się lawirować (jak to ma w zwyczaju). Tym razem między Putinem a… Putinem. Z jednej strony Białoruś stała się zapleczem wojny i to z tego terytorium Rosjanie wyprowadzili atak na Kijów. Łukaszenka mimo że ostatnio przyznał , iż Białoruś bierze udział w wojnie to jednocześnie podkreślał, że „Białorusini nikogo nie zabili”. Z drugiej strony Putin wprost domaga się większego zaangażowania militarnego i otwartego dołączenia białoruskiej wojska do rosyjskiej agresji na Ukrainę. Sytuacja staje się tak napięta, że zgodnie z informacjami Dziennika Gazety Prawnej „Rosjanie sugerują Łukaszence, że dalsze pozorowanie współpracy może się skończyć pozbawieniem białoruskiego dyktatora władzy lub życia”.

Czy są więc wobec sytuacji w jakiej znalazł się Łukaszenka jakiekolwiek warunki do powtórnego nawiązania z nim dialogu? Oddać tu głos należy białoruskiej demokratycznej opozycji zgromadzonej wokół Swiatłany Cichanouskiej i powołanego przez nią Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego. Stanowisko w tej kwestii jest jasne. Sygnałem do rozpoczęcia ewentualnego dialogu z Łukaszenką jest uwolnienie przez niego absolutnie wszystkich więźniów politycznych oraz całkowite wycofanie wojsk rosyjskich z Białorusi. Spełnienie tych oczekiwań będzie sygnałem do podjęcia chęci dialogu zarówno z własnym narodem jak i ze społecznością międzynarodową. Wszelkie inne działania będą uznane za kolejną próbę gierek. Łukaszenka w tej materii jest niewątpliwie zręcznym graczem i wielokrotnie z ostatnich latach podejmował się tego typu cywilnej „maskirowki”. Nie możemy po raz kolejny dać się na to nabrać.

Co po Łukaszence – czyli białoruski okrągły stół

Łukaszenka będąc wręcz emblematycznym przykładem tzw. człowieka radzieckiego wielokrotnie bywał i bywa w Polsce pogardliwie nazywany kołchoźnikiem. O tym jak bardzo jest to nietrafiony opis „kierownika” Białorusi, świadczy fakt, że ów „kierownik” z powodzeniem sprawuje władzę już blisko 30 lat, raz lepiej raz gorzej lawirując między Putinem a Zachodem. Niewątpliwie znaczenie miało tu także nasze poczucie moralnej wyższości wobec „prostaka” Łukaszenki. W polityce międzynarodowej „moralna wyższość” niestety dla nas nie jest walutą.

A co po Łukaszence? Jasne jest, że Łukaszenka kiedyś odejdzie. Sytuacja w jakiej znalazł się obecnie, wspomniane naciski Putina sprawiają, że moment ten może nadejść szybciej niż nam się wydaje. W końcu odejścia Łukaszenki domagali się protestujący setkami tysięcy w sierpniu 2020 roku. Fraza "uchadzi" (biał. odejdź) na białoruskich ulicach wybrzmiewała jednoznacznie. Wspierajmy więc Białorusinów tak jak nas wspierano w latach 80tych. Dobrze pamiętamy jak kończyła się dekada lat 80tych. Gospodarcza ruina ZSRR (i jego satelitów), oddolne ruchy w byłych demoludach z Solidarnością na czele doprowadziły do rozmów opozycja – władza w ramach okrągłego stołu.

W latach 80tych system sowiecki rozpadał się społecznie, politycznie i gospodarczo. Dociskany był też przez wieloletnią i wyczerpującą wojnę w Afganistanie. Coś nam to przypomina? Obecnie rosyjska gospodarka obrała kurs na dno. Tak, sankcje działają i będą coraz boleśniejsze dla Rosji. Drugim Afganistanem stać się może dla Rosjan Ukraina. Różnica w stosunku do lat 80-tych polega na gwałtownym przyśpieszeniu wydarzeń. Rosyjska gospodarka pod ciężarem sankcji zanurkuje w perspektywie kilku, kilkunastu miesięcy i wielce prawdopodobnym jest, że Ukraińcy nie będą potrzebowali 10 lat (tak jak afgańcy mudżahedini), aby wygonić Rosjan ze swojego terytorium.

Łącząc wszystko powyższe rysuje się scenariusz potencjalnego ukraińskiego zwycięstwa. To z kolei będzie miało olbrzymie konsekwencje, co oczywiste dla samej Rosji, ale też jej najbliższych sąsiadów. W tym Białorusi. Rosyjska porażka z pewnością spowoduje ruchy tektoniczne w Moskwie, walki tamtejszych elit, a to niewątpliwie będzie miało przełożenie na postawę i zachowanie Łukaszenki. Przy założeniu, że dotrwa przy władzy do tego czasu. Czy będzie chciał skorzystać z okazji i „odkleić” się od „bratniej Rosji”? Wielce prawdopodobne.

Jeśli ceną za wolność, demokrację, suwerenność narodu białoruskiego będzie podobna procedura jaką przeszła Polska w 1989/90 roku czyli nowe, uczciwe wybory parlamentarne i prezydenckie, ustąpienie Łukaszenki i przejęcie steru władzy przez demokratyczną opozycję, to powstaje pytanie czy nie jest to cena warta rozważenia? Oczywiście to sami Białorusini odpowiedzą na to pytanie. Czy Białoruś może tu skorzystać z polskich doświadczeń i powtórzyć manewr ze swoim „Jaruzelskim”, który po przemianach okrągłego stołu odszedł "na emeryturę"? Odpowiednie miejsce w tym procesie będzie musiała z pewnością znaleźć dla siebie łukaszenkowska nomenklatura, bez której (przynajmniej w początkowej fazie transformacji) wszelkie zmiany mogą się po prostu nie udać.

Wspierajmy także naszych białoruskich przyjaciół w transferze know how - przy czym powinniśmy wspierać ich nie w tym jak "coś zrobić" - oni to na pewno wiedzą lepiej od nas. Dzielmy się naszą wiedza jak "czegoś nie robić", aby nie powielać polskich błędów z lat 90tych. Bo to, że one występowały, nikt dziś w Polsce chyba nie ma wątpliwości. Jeśli tylko Białorusini będę chcieli korzystać z naszej wiedzy i doświadczeń transformacji, dzielmy się tym co mamy. Nasze doświadczenie pokojowych przemian to wielka wartość. Wszyscy na pewno nad Wisłą byśmy sobie życzyli, aby Białoruś powróciła do europejskiego systemu wartości. Jeszcze raz podkreślam - to sam naród białoruski podejmie wiążące dla siebie decyzje.

Siła białoruskiego społeczeństwa obywatelskiego

Zwróćmy uwagę na skalę protestów i porównajmy ich zasięg w Białorusi i Rosji. W sierpniu 2020 roku po sfałszowanych przez Łukaszenkę wyborach prezydenckich na ulice białoruskich miast wyszły setki tysięcy ludzi. W samym Mieńsku odbyły się manifestacje 100 - 250 tysięczne. To olbrzymie wartości jak na państwo, w którym żyje 8 - 9 milionów ludzi. Białorusini w 2020 roku i każdego dnia potem pokazywali światu swoje pragnienie wolności i chęć pozbycia się skompromitowanego Łukaszenki.

Zestawmy powyższe liczby z protestami w Rosji. Otóż po wybuchu wojny przeciwko samej wojnie jak i polityce Putina protestowało kilka, może kilkanaście tysięcy osób. W skali kraju gdzie mieszka ok. 140 mln obywateli liczby te są niezwykle małe.

Porównanie skali protestów w Białorusi i Rosji, a represje za wyjście na ulicę są podobne, jednoznacznie wskazuje na białoruskie pragnienie wolności i demokracji oraz niegasnącej chęci niezależności. Białorusini swój test zdali w 2020 roku. Rosjanie swój test przegrywają każdego dnia wojny, w której to Rosja jest agresorem i wyniku jej jakże haniebnych działań.

„Polacy, pamiętajcie o Białorusi". Cytat pochodzi z koncertu z okazji 25-lecia Solidarności w Warszawie. Słowa te wypowiedział lider nieistniejącego już zespołu NRM – białoruskiej legendy rockowej równie legendarny Lavon Volski. Rosyjska agresja na Ukrainę spowodowała, że siłą rzeczy sprawy ukraińskie weszły na pierwszy plan. To jak najbardziej zrozumiałe. Mimo wszystko, nie traćmy z orbity zainteresowań naszego innego równie ważnego wschodniego sąsiada. Bądźmy solidarni.

Parafrazując Volskiego - pamiętajmy o Białorusi. Póki co dzięki Pokojowej Nagrodzie Nobla dla białoruskiego opozycjonisty, dyrektora Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiosna” i jednocześnie więźnia sumienia Alesia Bialackiego o Białorusi przypomni sobie świat.

---

Radosław Puśko jest socjologiem, wieloletnim menedżerem III sektora i praktykiem partycypacji. Miejski aktywista. W latach 2017 - 19 członek zarządu Kongresu Ruchów Miejskich. Zawodowo zajmuje się budżetem obywatelskim i komunikacją społeczną. Po godzinach z równą wnikliwością sprawami wschodnimi ze szczególnym uwzględnieniem Białorusi. Specjalista ds. mniejszości i diaspory białoruskiej w Polsce. Autor bloga radekpusko.pl

Opinie

Państwo bez głowy

Władza silniejsza niż nienawiść

To nie koniec bitwy o Śląsk

Czarne dwa lata polskiej edukacji

Ojczyzna

Tylko klęska Putina zapewni pokój

„Polacy, pamiętajcie o Białorusi”*

O mądrości

Jak trwoga to do samorządów

Kto zatruł Odrę?

Historia według Roszkowskiego

Polityka i moralność

Tischner: człowiek o szerokich rękawach

Kłamstwo polityczne

Jak działa społeczeństwo obywatelskie?

Abecadło wojennych zbrodni

Tischner nigdy nie zawodzi

Koniec epoki złudzeń

To Ziobro rozdaje dziś karty

(S)prawa Polek

Polskie firmy pod ścianą, a rząd udaje, że problemu nie ma

Nie ma Polski solidarnej, bez Polski przedsiębiorczej

Głośno wołajmy: więcej Europy!

Moje ciało. Moja sprawa

Państwo bez mocy

Układ Warszawski bis

Gdy zwycięzca nie bierze wszystkiego

Zapełnić pustkę w życiu i portfelu

Suwerenność i duma

Budzenie politycznego olbrzyma

Trzeba sobie łapy ubrudzić w ziemi