Skokowe wzrosty cen zauważamy i odczuwamy już wszyscy, a prawdziwa skala drożyzny dopiero przed nami. Według ostatnich danych GUS (z 30 listopada 2021 roku) inflacja w Polsce wzrosła do 7,7 proc. Tylko w ciągu miesiąca (w październiku) paliwa podrożały aż o 3,1 proc. (czyli o 33,9 proc. w porównafniu z październikiem ubiegłego roku). Również w październiku gaz wykorzystywany do napędu samochodów zdrożał o 11,9 proc., a w porównaniu z październikiem 2020 roku ceny tego paliwa były wyższe aż o 53,1 proc. Proces przenoszenia na nas, konsumentów, wyższych kosztów surowców, produkcji i transportu jest rozłożony w czasie. Wynika to z zawartych umów i harmonogramów dostaw. W kolejnych cyklach produkcji producenci są zmuszeni przerzucić wyższe koszty na pośredników i odbiorców, a oni finalnie – na sieci handlowe i konsumentów. Proces ten zazwyczaj trwa od czterech do ośmiu tygodni. Największych wzrostów cen należy się więc spodziewać dopiero w kolejnych miesiącach, a najboleśniej odczują je słabiej sytuowani. Rosną ceny w sklepach, koszty usług, wszystkie nasze rachunki. Siła nabywcza pieniędzy, którymi dysponują gospodarstwa domowe w Polsce, skokowo słabnie.

Z uwagi na niedokonaną transformację energetyczną kraju drożeje między innymi energia, a w konsekwencji przeciętna polska rodzina będzie musiała się liczyć z coraz większymi wydatkami na ogrzewanie, energię elektryczną, czynsz, wywóz śmieci, wodę, dojazdy do szkół i pracy. Przede wszystkim jednak po kieszeni uderzą nas ceny żywności, bo w koszyku przeciętnego Polaka zajmuje ona jedną czwartą miejsca, a w rodzinach wielodzietnych jest wydatkiem większościowym. Do tego w związku z brakiem strategii rządu w walce z czwartą falą pandemii możemy się spodziewać ponadprzeciętnego zapotrzebowania na usługi medyczne i leki, a w ślad za tym wzrostu ich cen. Kolejna fala podwyżek prawdopodobnie nadejdzie na przełomie roku i odczujemy ją wszyscy!

Galopująca drożyzna to dziś polskie narodowe nieszczęście. Wysokie ceny dotykają nas wszystkich społecznie i instytucjonalnie. Jak podaje GUS, inflacja stale rośnie i niestety przewyższa tempo prognozowanego wzrostu PKB (według prognoz NBP PKB w całym 2021 roku osiągnie 5,3 proc.). Wskazuje to, że w ujęciu realnym w 2021 roku polska gospodarka będzie się kurczyć. Skądinąd po listopadowym odczycie szybkiego szacunku inflacji GUS okazało się, że ceny w tym miesiącu wzrosły najszybciej od stycznia 2001 roku; wówczas inflacja wyniosła 7,4 proc. Mówimy więc o niechlubnym, w przybliżeniu dwudziestoletnim „rekordzie”.

W sklepach, marketach i na targowiskach codziennie widzimy, jak szaleńczo rosną ceny wielu produktów i towarów. Skokowo drożeją artykuły spożywcze, prąd, gaz, paliwa, materiały budowlane, transport, usługi. Jak wynika z raportu UCE RESEARCH, Hiper-Com Poland i Grupy AdRetail, spośród produktów spożywczych najbardziej drożał olej jadalny – aż 83,9 proc. rok do roku. W październiku bieżącego roku w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku mocno, bo aż o 59,7 proc., zdrożały zresztą wszystkie produkty tłuszczowe. Oprócz oleju skokowo wzrosły ceny margaryny do pieczenia (o 23,8 proc.) i masła (o 20,6 proc.). W czołówce żywności drożejącej rok do roku plasują się między innymi produkty sypkie: sól – wzrost o 39,3 proc.; cukier – wzrost o 28 proc. W górę poszły ceny mięsa, choć nie wieprzowego, bo to akurat nieznacznie taniało (o 1,6 proc.), ale już wołowina zdrożała o 9,5 proc., a mięso drobiowe aż o 16,5 proc. O 4,5 proc. zdrożał nabiał, o 3 proc. warzywa, a o 2,9 proc. pieczywo. Raport wskazuje też na rosnące ceny papieru toaletowego (15,8 proc.) pasty do zębów (10,9 proc.) i płynu do mycia naczyń (4,1 proc.).

W obecnej spirali negatywnych zjawisk ekonomicznych w Polsce mamy do czynienia ze swoistym paradoksem: wraz ze wzrostem kolejnych rządowych transferów socjalnych, z których korzystają Polacy (500+, podwyższony zasiłek pielęgnacyjny, świadczenie uzupełniające dla osób niesamodzielnych, a także coroczny dodatek do rent i emerytur), przez inflację rośnie skala ubóstwa i wykluczenia społecznego. Przez drożyznę tracimy mniej lub więcej wszyscy, przy czym najwięcej tracą najgorzej sytuowani. Biedni biednieją jeszcze bardziej. EAPN Polska (część European Anti-Poverty Network) opublikowała raport Poverty Watch 2021 na temat biedy w Polsce. Wynika z niego, że w 2020 roku zasięg skrajnego ubóstwa zwiększył się z 4,2 do 5,2 proc., a liczba Polaków żyjących w skrajnym ubóstwie zwiększyła się w przybliżeniu o 378 tys. – z 1,6 mln w 2019 roku do 2 mln w 2020 roku. Biorąc pod uwagę, że rok 2021 przyniósł pogorszenie sytuacji na rynku pracy i w wynagrodzeniach, możemy spodziewać się kontynuacji tych niepokojących trendów.

Przez drożyznę załamuje się system przetargów i zamówień publicznych. Obniża się jakość życia, tracą wszyscy: użytkownicy, przedsiębiorcy, a nawet samorządy i instytucje publiczne. Można więc ze smutkiem powiedzieć, że jako społeczeństwo przez inflację tracimy podwójnie, bo otrzymujemy mniej nie tylko za własne pieniądze, ale i mniej w formie usług publicznych.

Co zrobić, aby zapobiec postępującemu ubożeniu milionów Polek i Polaków? Nie wystarczy urzędowo podwyższyć płacę minimalną. Zmianie musi ulec polityka monetarna NBP, ponadto należy ją skoordynować z polityką fiskalną rządu. Niestety, kolejne rządowe tarcze zwiększają wolumen „drukowanego” pieniądza krążącego po rynku. Tymczasem „Nowy Ład” dla wielu z nas oznacza większe obciążenia podatkowe. To pokazuje, że obecna inflacja służy głównie rządowi, ponieważ on budżetowo na niej zarabia. Szybciej rosną bowiem wpływy budżetu centralnego z podatków pośrednich, jak VAT czy akcyza, niż wydatki budżetu – te są stałe.

Trzymajmy się za portfele. Przedstawiciele obozu rządowego nie myślą o nas, lecz o tym, jak pomóc sobie! Szybciej niż inflacja rośnie już tylko liczba przekrętów i afer PiS-u!

---

Bartosz Wiśniakowski – ekonomista, radny Sejmiku Województwa Mazowieckiego

Opinie

Polityka, Kościół, wybory

Polityka i moralność

Tischner: człowiek o szerokich rękawach

Kłamstwo polityczne

Jak działa społeczeństwo obywatelskie?

Abecadło wojennych zbrodni

Bezpieczeństwo, wolność, jedność

Tischner nigdy nie zawodzi

Koniec epoki złudzeń

To Ziobro rozdaje dziś karty

(S)prawa Polek

Polskie firmy pod ścianą, a rząd udaje, że problemu nie ma

Nie ma Polski solidarnej, bez Polski przedsiębiorczej

Głośno wołajmy: więcej Europy!

Moje ciało. Moja sprawa

Państwo bez mocy

Układ Warszawski bis

Prawdziwa skala drożyzny dopiero przed nami!

Od prężenia muskułów do bezradności

Gdy zwycięzca nie bierze wszystkiego

Zapełnić pustkę w życiu i portfelu

Suwerenność i duma

Budzenie politycznego olbrzyma

Trzeba sobie łapy ubrudzić w ziemi

Szkoła Czarnka vs szkoła jutra

Wojna PiS o TVN, to konfrontacja z USA

Zło i wiara: aktualność Tischnera

Rozmowa – przestrzeń wolności

Tischner, czego uczy nas dziś?

Ameryka wróciła do Europy

Ministerstwo banalizacji katolicyzmu

Bitwa o Rzeszów: lekcja dla opozycji