Działania ministra Czarnka nie poprawiły jakości polskiej szkoły, ale przyniosły mu uznanie Kaczyńskiego i sławę wśród elektoratu PiS jako wojownika walczącego z potworem gender i lewactwem.

Kiedy ponad dwa lata temu stery w Ministerstwie Edukacji i Nauki przejął Przemysław Czarnek, nikt nie miał wątpliwości, że nominacja miała charakter polityczny, a nie merytoryczny. Człowiek, który dotychczas nie zajmował się nauczaniem, nigdy nie pracował w komisji edukacji, nie miał zielonego pojęcia o szkole, został ministrem w jednym z najważniejszych obszarów polityki społecznej.

Od razu widać było, że zamiarem ministra Czarnka jest zrobienie na edukacji wielkiej kariery politycznej i medialnej, a nie zadbanie o dobrą, dającą szansę rozwoju dzieci i młodzieży szkołę. W obszarze edukacji postanowił walczyć o przychylność Jarosława Kaczyńskiego. Dlatego postawił sobie za cel formatowanie uczniów na idealnych przyszłych wyborców PiS, a jednocześnie stawiał na odbicie prawej flanki prawicy od Solidarnej Polski. Temu, a nie dobru dzieci, służyły kolejne działania MEiN.

Lex Czarnek, czyli kurator w zastępstwie rodzica

Celem PiS zawsze była centralizacja decyzji w Polsce, zwiększanie uprawnień władzy centralnej kosztem samorządów, ale także narzucanie jednego katolicko-narodowego wzorca wychowania dzieci. Wynikiem takiego podejścia do edukacji jest lex Czarnek (LC), którego pierwsza wersja pojawiła się w 2021 r.

Projekt ten miał dać kuratorom prawo do decydowania, jakie zajęcia pozalekcyjne mogą się odbywać w szkole. Jako pretekst przywołano liczne skargi rodziców na zajęcia pozalekcyjne. Jednak nasze – posłanek Koalicji Obywatelskiej – kontrole w kuratoriach pokazały, że w ciągu kilku ostatnich lat na ok. 20 tys. placówek edukacyjnych i miliony uczniów tego typu skarg było zaledwie 27. Tylko Instytut Ordo Iuris masowo interweniował mailowo w sprawie tęczowych piątków, ale trudno potraktować go jako głos wszystkich rodziców. Drugi groźny zapis LC 1.0 miał pozwalać kuratorowi na odwołanie dyrektora szkoły bez porozumienia z samorządem. Takie rozwiązanie umożliwiłoby zastraszenie dyrektorów szkół, którzy staliby się bardziej dyspozycyjni wobec PiS. Zaznaczmy, że większość kuratorów zostało wybranych właśnie przez PiS na tę funkcję ze względu na swoje jednoznaczne powiązanie z partią. Są wśród nich między innymi byli radni Prawa i Sprawiedliwości, np. kurator Barbara Nowak.

Lex Czarnek spowodowałoby, że Polska szkoła stałaby się dużo uboższa w zajęcia, dzięki którym uczniowie mogą rozwijać swoje zdolności, poszerzać horyzonty i które mogą także działać ratunkowo w sytuacjach tak dramatycznych jak np. samobójstwo jednego z uczniów. Decydowanie kuratorów o zajęciach pozalekcyjnych byłoby też pogwałceniem podstawowej zasady konstytucyjnej, że za wychowanie dzieci odpowiadają rodzice.

Lex Czarnek 1.0 udało się zablokować. Prezydent Andrzej Duda zawetował projekt, tłumacząc, że wzbudza on silne emocje społeczne, a ponadto jako prezydent nie chce, żeby instytucje państwa (kuratorzy) decydowały zamiast rodziców. Zakwestionował również prawo kuratorów do odwoływania dyrektorów szkół.

Minister Czarnek jednak już kilka miesięcy później wrzucił do Sejmu jako projekt poselski Lex Czarnek 2.0. Bez zmian została zasada, że to kurator musi zatwierdzić zajęcia pozalekcyjne prowadzone przez organizacje pozarządowe. Przy okazji wprowadzono dodatkowy zapis, który uniemożliwia udział organizacji pozarządowych w jakichkolwiek lekcjach szkolnych. Oznacza to, że nauczyciel już nie urozmaici lekcji przyrody wizytą przedstawiciela WWF opowiadającego o zagrożonych gatunkach, nie ma też szans, żeby przedstawiciel WOŚP na WF-ie zrobił szkolenie z pierwszej pomocy. W dużych miastach zajęcia dodatkowe przejmą domy kultury, a najbardziej ucierpią dzieci z rodzin defaworyzowanych lub z małych miejscowości, w których gmina nie zapewni dodatkowej oferty edukacyjnej. Przy obecnym porządku prawnym różne stowarzyszenia uczą w szkołach np. języków obcych czy organizują zajęcia sportowe, a nawet pomagają w zajęciach rehabilitacyjnych. Ponadto gdyby nawet 100% rodziców uczniów z danej placówki chciało edukacji seksualnej dla swoich dzieci w ramach zajęć pozalekcyjnych, to minister Czarnek nie pozostawia złudzeń, że na to zgody kuratora nie będzie. Tak kurator zastąpi w decyzjach rodzica. W wersji Lex Czarnek 2.0 odwołanie dyrektora zastąpiono po prostu możliwością zawieszenia go bez postępowania dyscyplinarnego, co da ten sam efekt mrożący.

Logicznie rzecz biorąc, Andrzej Duda powinien zawetować lex Czarnek 2.0, ponieważ wszystkie argumenty, których użył przy wecie 1.0, są aktualne. Ale sygnały z Pałacu Prezydenckiego na to nie wskazują.

Indoktrynacja zamiast edukacji

Kolejnym przykładem próby całkowitego podporządkowania edukacji interesom PiS stał się HiT. Przedmiot historia i teraźniejszość zastąpił wiedzę o społeczeństwie w szkołach ponadpodstawowych. W ten sposób wiedza obywatelska, ale też umiejętności potrzebne w codziennym życiu, w kontakcie z urzędami, zostały zastąpione przez ideologiczną papkę z historii najnowszej Polski (do 2015 r.) w katolicko-narodowym stylu.

Aby dopełnić formatowania uczniów, Ministerstwo Edukacji Narodowej w bardzo szybkim tempie, niespotykanym przy innych podręcznikach, dopuściło do użytku szkolnego gniot Wojciecha Roszkowskiego do HiT. Pozycję, którą ze względu na jej kształt i zawartość trudno nazwać podręcznikiem. Najbardziej przebiła się medialnie krytyka in vitro w dziele Roszkowskiego, porównanie tej metody do hodowli, ale w książce jest wiele innych fragmentów mających skrajnie ideologiczny, konserwatywny, antyeuropejski charakter.

PiS z niepokojem patrzy też na laicyzację młodzieży. Dlatego kurator małopolska Barbara Nowak wbrew prawu naciska na dyrektorów szkół, żeby lekcje religii odbywały się w środku dnia. W tej sprawie wspólnie z Krystyną Szumilas i posłami z regionu Markiem Sową i Aleksandrem Miszalskim interweniowaliśmy u rzecznika praw obywatelskich, który podjął temat. Minister Czarnek też nie próżnuje i od przyszłego roku szkolnego chce uczynić obowiązkowymi, do wyboru, zajęcia z religii lub etyki. Tylko często oba przedmioty prowadzi ten sam katecheta, więc wybór bywa tylko pozorny.

Ideologiczne są również wypowiedzi medialne Czarnka. W czasach gdy tak wielu młodych ludzi ma problemy związane z brakiem akceptacji rodziny czy otoczenia dla ich orientacji seksualnej, minister nie unika w mediach ataków na społeczność LGBT. Pamiętamy jego komentarze po Paradzie Równości w Warszawie: osoby chodzące na parady równości nie są normalne i nie mogą mieć „takich praw jak ludzie normalni”. Widzimy też, że celem ministra Czarka stało się wyeliminowanie ze szkół zarówno tęczowych piątków, jak i rzetelnej edukacji seksualnej.

Folwark Czarnka

Działania MEiN pod kierownictwem ministra Czarnka nie ograniczają się tylko do ideologizowania polskiej szkoły, ale również do zapewnienia licznym diecezjom, parafiom, szkołom katolickim oraz fundacjom i instytucjom powiązanym ze środowiskiem PiS finansowania na długie lata. Liczne programy ogłoszone przez ministerstwo już w sumie na blisko 200 mln zł łączy jedno – dobór beneficjentów. W konkursie na inwestycje szkolne aż 55 mln z 60 mln zł dostały placówki prowadzone przez instytucje związane z Kościołem katolickim. W konkursie na rozwój potencjału infrastrukturalnego podmiotów wspierających oświatę największe wsparcie otrzymały dwie fundacje. Pierwsza z nich – Projekt Wielka Polska, w której radzie programowej roi się od polityków PiS – dostała maksymalne dofinansowanie w kwocie 5 mln na zakup budynku. A druga – Wolność i Demokracja z fundatorem Michałem Dworczykiem i z mężem przewodniczącej sejmowej Komisji Edukacji Mirosławy Stachowiak-Różeckiej we władzach – na zakup nieruchomości otrzymała 4,9 mln zł.

Minister Czarnek bywa też wspaniałym kolegą dla posłów PiS. Pamiętamy słynny e-mail do Dworczyka, w którym poseł PiS Jacek Kurzępa skarży się na biedę. Było to zaraz po wyborach 2019 r., zanim wszedł na zwolnione miejsce do Sejmu. Niedługo potem (w 2020 i 2021 r.) dwie uczelnie bez konkursu dostały granty na badania. Pierwsza z Zielonej Góry otrzymała 3 mln zł, a druga ze Szczecina – 4,5 mln zł. Oba projekty łączy kierownik zespołu badawczego – poseł Jacek Kurzępa. Zwykle uczelnia, żeby dostać pieniądze na projekt np. z socjologii, musi się zgłosić do konkursu w Narodowym Centrum Nauki i raczej nie ma szans na tak duże pieniądze na jeden projekt. A tu MEiN przyznaje bez konkursu dwa granty na w sumie ponad 7,5 mln zł. Tymczasem dochody posła Kurzępy według jego oświadczenia za 2021 r. wyniosły 526 tys. zł. Bieda mu już nie grozi. A dodajmy, że w jednym z tych dofinansowanych badań zadawano młodzieży, w tym również 13–14-latkom, wyjątkowo intymne pytania, m.in. o życie seksualne.

Resort edukacji bez konkursów zlecił ogółem badania za 197 mln zł. Ile jeszcze z tej sumy trafiło do krewnych i znajomych królika? Zajmie się tym w przyszłości NIK.

W swoich działaniach i dofinansowaniach Przemysław Czarnek nie zapomina też o swojej macierzystej uczelni – KUL. Wspólnym dokonaniem ministra Czarnka i prezydenta jest też stworzenie akademii nauk będącej konkurencją dla istniejącej. Akademia Kopernikańska, twór dziwny, wywołujący ferment w środowisku naukowym, ma jeden cel. Stworzono dla swoich naukowców instytucję, która da im dobrze zarobić, a nabór do niej ma ściśle polityczny charakter uregulowany prawem. Podobnie wygląda punktacja czasopism potrzebna do oceny uczelni, gdzie najważniejszym kryterium wydaje się to, że w periodyku publikują politycy PiS lub jest on wydawany przez uczelnię katolicką. Ukłonem w stronę KK jest też stworzenie nowej dyscypliny naukowej – biblistyki. Świat idzie ku rozwojowi sztucznej inteligencji, a Polska będzie podbijać światową naukę biblistyką. Średniowiecze w XXI w.

Nauczyciele głosują nogami

Również stosunki między ministrem Czarnkiem a nauczycielami przypominają w tej chwili bardziej wojnę niż współpracę. Nie tylko z powodów płacowych – bo pedagodzy coraz bardziej biednieją stosunku do osób zatrudnionych w gospodarce, na co wpływ ma też wysoka inflacja – lecz także ze względu na stosunek mediów publicznych, Kaczyńskiego i Czarnka do nauczycieli, można śmiało powiedzieć, że nie są to warunki zachęcające do pracy w edukacji.

O wysokości płac nauczycieli najlepiej świadczy fakt, że minister Czarnek zlikwidował dwa stopnie awansu zawodowego i utworzył z nich jeden tylko po to, żeby najmłodsi stażem nie zarabiali poniżej najniższej krajowej. Przy prawie 18-proc. inflacji podwyżka nauczycieli dyplomowanych i mianowanych w 2022 r. wyniosła zaledwie 4,4 proc., a zapowiedziana na 2023 r. ma wynieść 7,8 proc. Również takie działania ja lex Czarnek czy HiT powodują, że coraz częściej brakuje chętnych do pracy w zawodzie, dzieci mają często lekcje tylko dzięki pracy emerytów lub dzięki nadgodzinom branym przez doświadczonych pedagogów. Często też jeden nauczyciel uczy już nie dwóch, ani nawet trzech, ale czterech czy nawet pięciu różnych przedmiotów.

Trzeba przyznać, że dotychczasowe działania Przemysława Czarnka nie poprawiły jakości polskiej szkoły, ale przyniosły mu uznanie Kaczyńskiego i sławę wśród elektoratu PiS jako wojownika walczącego z potworem gender i lewactwem. Szkoda tylko, że ten sukces polityczny Czarnka jest osiągany kosztem uczniów i ich rodziców oraz nauczycieli. A polskie dzieci mają coraz mniejsze szanse na konkurowanie ze swoimi rówieśnikami na świecie.

——-

Katarzyna Lubnauer – posłanka Koalicji Obywatelskiej.

Opinie

Państwo bez głowy

Władza silniejsza niż nienawiść

To nie koniec bitwy o Śląsk

Czarne dwa lata polskiej edukacji

Ojczyzna

Tylko klęska Putina zapewni pokój

„Polacy, pamiętajcie o Białorusi”*

O mądrości

Jak trwoga to do samorządów

Kto zatruł Odrę?

Historia według Roszkowskiego

Polityka i moralność

Tischner: człowiek o szerokich rękawach

Kłamstwo polityczne

Jak działa społeczeństwo obywatelskie?

Abecadło wojennych zbrodni

Tischner nigdy nie zawodzi

Koniec epoki złudzeń

To Ziobro rozdaje dziś karty

(S)prawa Polek

Polskie firmy pod ścianą, a rząd udaje, że problemu nie ma

Nie ma Polski solidarnej, bez Polski przedsiębiorczej

Głośno wołajmy: więcej Europy!

Moje ciało. Moja sprawa

Państwo bez mocy

Układ Warszawski bis

Gdy zwycięzca nie bierze wszystkiego

Zapełnić pustkę w życiu i portfelu

Suwerenność i duma

Budzenie politycznego olbrzyma

Trzeba sobie łapy ubrudzić w ziemi