Ministerstwo Edukacji i Nauki zaplanowało zmiany w systemie oświaty. Jeśli zostaną zrealizowane, będą już nie tylko kolejną deformą edukacji, lecz ustrojowym demontażem oświaty w Polsce. Jeszcze nikt w trzydziestoletniej historii wolnej Polski nie zaproponował tak złego prawa.

Naiwnością byłoby sądzić, że lex Czarnek wynika ze złego przygotowania, niekompetencji, niewłaściwej oceny rzeczywistości, w której żyjemy, czy nietrafionych prognoz co do rozwoju społecznego, politycznego i gospodarczego. Ministerstwo konsekwentnie realizuje plan całkowitego przejęcia władzy nad umysłami przyszłych pokoleń. Chce wychowywać i kształtować oddanych wyborców, hołdujących autorytarnej władzy. Mamy do czynienia nie ze słabo przygotowanymi do swojej pracy urzędnikami, lecz z wiernymi wyznawcami idei i wartości serwowanych nam przez Prawo i Sprawiedliwość.

Deforma edukacji Anny Zalewskiej służyła temu samemu celowi. Poskutkowała ogromnym chaosem i odwróciła uwagę samorządów, dyrektorów i nauczycieli od spraw najważniejszych – wspierania szkół i uczniów. Wszyscy dorośli byli zmuszeni do administracyjnego wprowadzania nowych przepisów dotyczących zmiany sieci szkolnych, kierowania ruchem kadrowym, przygotowania szkół podstawowych do przyjęcia dwóch dodatkowych roczników uczniów, a szkół średnich na kumulację roczników. W tym chaosie systemowo gubiliśmy dzieci. Organizacje pozarządowe i ruchy obywatelskie biły na alarm w związku z fatalnym stanem poradnictwa psychologiczno-pedagogicznego i koniecznością rozwoju wsparcia psychiatrycznego dla dzieci i młodzieży. Zamiast poważnie potraktować te przestrogi ówczesny MEN zlikwidował obowiązek przedszkolny pięciolatków i obowiązek szkolny sześciolatków oraz skrócił okres obowiązku szkolnego edukacji ogólnej. Były to otwarte działania przeciw wyrównywaniu szans edukacyjnych uczennic i uczniów pochodzących z rodzin o niższym statusie socjoekonomicznym i kulturowym, rosły też dysproporcje w dostępie do wysokiej jakości edukacji dla dzieci z obszarów wiejskich. Późniejszy start edukacyjny dotyka młodsze dzieci z dużych miast w znacznie mniejszym stopniu niż dzieci ze wsi czy małych miejscowości, bo w miastach oferta komercyjnych zajęć rozwijających zainteresowania i pasje jest bogata, a rodziców stać na opłacenie prywatnych kursów.

Partia rządząca działa na szkodę obywateli i społeczeństwa i nie zamierza przestać, bo wie, że edukacja i media są najbardziej obiecującymi ideologicznie sferami funkcjonowania państwa. Edukacja jest w dodatku fundamentem dla rozwoju społecznego, politycznego i gospodarczego.

Od sześciu lat zastanawiamy się, jak przetrwać postępującą, konsekwentnie realizowaną destrukcyjną politykę oświatową. Od sześciu lat samorządy, dyrektorzy szkół, nauczyciele i rodzice próbują minimalizować finansowe, społeczne i osobiste koszty kolejnych rewolucji i ogólnego chaosu. Od sześciu lat władze samorządowe, zamiast opracowywać strategie rozwoju, zajmują się administracyjnym wprowadzaniem wciąż zmieniających się przepisów i organizowaniem pieniędzy na realizację wytycznych. Od sześciu lat dyrektorzy szukają sposobów, jak zapewnić bezpieczne warunki nauki znacznie większej liczbie uczniów w ich szkołach lub odpowiednią kadrę w sytuacji, gdy mogą zaoferować tylko części etatów. Od sześciu lat nauczyciele słyszą, że są roszczeniowi, a pasja zawodowa powinna im wystarczyć do godnego życia. Zagrożeni utratą pracy, zarobków i konsekwencjami dla funkcjonowania ich rodzin, odchodzą z zawodu. Od sześciu lat eksperci, środowiska akademickie i organizacje pozarządowe biją na alarm, że polityka oświatowa rządu destabilizuje nasz system edukacji, pogłębia nierówności w dostępie do edukacji wysokiej jakości. Od sześciu lat rodzice upominają się o prawa swoich dzieci do spokojnej nauki i rozwoju kompetencji w bezpiecznej, przyjaznej przestrzeni szkolnej. Od sześciu lat wszyscy funkcjonujemy w poczuciu złości, strachu, frustracji i zniechęcenia.

Stoimy wobec kryzysu poradnictwa psychologiczno-pedagogicznego. Badania SW Research wskazują, że w 2019 roku 45% dzieci w wieku 6–15 lat było w szkole ośmieszane, wyśmiewane, poniżane, 38% mówiło o wyzywaniu, obrażaniu, krzyku, 39% zgłaszało obgadywanie, izolowanie, nastawianie klasy przeciwko komuś, 25% skarżyło się na agresję fizyczną, a 18% – na przemoc materialną. Tymczasem raport NIK wskazuje, że 44% szkół nie zatrudnia psychologa. Mimo obietnic wprowadzenia programu wsparcia psychologiczno-pedagogicznego za 15 milionów złotych i szkoleń dla nauczycieli ministerstwo zaplanowało cięcia etatów specjalistów. ZNP wylicza, że liczba godzin specjalistów w najbliższym roku szkolnym zmniejszy się o 5989 w stosunku do roku poprzedniego, najwięcej w podstawówkach – o 17 godzin tygodniowo.

Stoimy wobec kryzysu psychiatrii dziecięcej. W Polsce jest około 400 czynnych zawodowo psychiatrów dziecięcych, a około 400 tysięcy dzieci potrzebuje pomocy. Systemowo gubimy dzieci – jako państwo i społeczeństwo. W 2019 roku Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, prowadząca telefon zaufania dla dzieci i młodzieży (numer 116 111), podjęła aż 518 interwencji kryzysowych w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia. Dyżurujący psychologowie odebrali ponad 92 tysiące połączeń i wiadomości. Dane policyjne wskazują, że w tym czasie wśród dzieci i młodzieży do 18. roku życia odnotowano 98 zamachów samobójczych zakończonych śmiercią. W roku 2020, pierwszym roku pandemii COVID-19, prawie dwukrotnie wzrosła liczba podjętych interwencji kryzysowych. Polska psychiatria dziecięca jest niedoceniana, niedofinansowana, a statystyki dotyczące problemów psychicznych dzieci i młodzieży wciąż są bagatelizowane.

Stoimy wobec kryzysu przywództwa. Dyrektorom odbiera się resztki decyzyjności i autonomii, a nakłada na nich kolejne obowiązki stricte administracyjne, biurokratyczne. Opresyjne działania kuratorów oświaty i podległych im komisji dyscyplinarnych, polegające na zastraszaniu, bezzasadnych kontrolach, zaniżaniu oceny pracy i absurdalnych oskarżeniach, skutkują tym, że chętnych do objęcia odpowiedzialnej funkcji zarządzania placówkami już zaczyna brakować. Ci, którzy jeszcze trwają na barykadach, tracą siły, odwagę i determinację do pracy. A przecież propozycje ministra Czarnka idą jeszcze dalej! Kuratorzy otrzymają prawo do zatrudniania, odwoływania, zawieszania dyrektorów, a wsparcie tego kierunku zmian zaoferowało Ministerstwo Sprawiedliwości: za „niedopełnienie obowiązków” wynikających na przykład z zaleceń pokontrolnych kuratorium dyrektor miałby być karany więzieniem do trzech lat.

Stoimy wobec ogromnego kryzysu kadrowego. Przybywa wakatów w szkołach i przedszkolach. Są miasta, w których brakuje nawet ponad dwóch tysięcy nauczycieli. Niski prestiż, skandalicznie niskie wynagrodzenia i ograniczenia autonomii skutkują odejściami z zawodu. Tymczasem minister Czarnek znalazł „rozwiązanie”: proponuje zwiększenie pensum o dwie do czterech godzin tygodniowo. Odrzucił propozycję ZNP, by powiązać pensję nauczycieli ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce krajowej.

Stoimy wobec kryzysu pedagogicznego. Straciliśmy sześć lat, które moglibyśmy poświęcić na wprowadzanie zmian w metodach nauczania, odchudzenie podstaw programowych, wprowadzenie treści związanych z ekologią i kryzysem klimatycznym, obywatelskością i odpowiedzialnością społeczną, edukacją równościową, przedsiębiorczością. Wciąż nauczamy w XIX-wiecznym, transmisyjnym systemie klasowo-lekcyjnym zamiast wspierać proces uczenia się przez dzieci w systemie opartym na zaufaniu, współpracy i odpowiedzialności za swoje wyniki. Przez te ostatnie sześć lat moglibyśmy planować i wdrażać zmiany w kształceniu nauczycieli i dyrektorów z uwzględnieniem nowej wiedzy naukowej o procesach uczenia się. Moglibyśmy się skupiać na potrzebach ucznia, jego rozwoju indywidualnym, społecznym, wsparciu kształtowania kompetencji.

Wreszcie, stoimy wobec kryzysu zaufania. Jesteśmy zakażeni nieufnością po okresie komunizmu, a polityka rządu dodatkowo pogłębia lęk przed otwartością i stawaniem w prawdzie. Dyrektorzy i nauczyciele mają słuszne obawy, że rzetelnie przeprowadzona ewaluacja pracy szkoły, której celem jest zdefiniowanie zarówno mocnych, jak i słabych stron, posłuży za pretekst do wszczęcia kontroli lub procesu dyscyplinarnego. Generowanie postaw nienawiści i pogardy wobec osób LGBTQ+, niewierzących, wykluczonych, uchodźców, kobiet upominających się o swoje prawa, dziś pielęgniarek, jutro nauczycieli, polityka napuszczania nas na siebie nawzajem, dramatycznie wpływają na relacje międzyludzkie, osobiste i społeczne.

Jestem przekonana, że deforma Czarnka jest etapem na drodze do zmiany polskiego systemu politycznego. Po przejęciu władzy ustawodawczej i wykonawczej partia rządząca przejmuje kontrolę nad władzą sądowniczą, naruszając przy tym porządek konstytucyjny. PiS przejął pełną kontrolę nad telewizją publiczną, a projektem ustawy lex TVN zapowiedział przejęcie kontroli również nad mediami komercyjnymi. Edukacja jest tym obszarem funkcjonowania państwa, który może wychować wiernych popleczników partii rządzącej i ugruntować demontaż demokratycznego państwa prawa w bliższej i dalszej przyszłości. Działania podejmowane przez ministra Czarnka i koalicję rządzącą służą więc wprost demontażowi demokratycznego państwa prawa.

---

Marta Wodyńska – działaczka społeczna i samorządowa, pasjonatka edukacji, inicjatorka Forum Rad Rodziców, radna Dzielnicy V Krowodrza w Krakowie.

Opinie

Gdy zwycięzca nie bierze wszystkiego

Zapełnić pustkę w życiu i portfelu

Suwerenność i duma

Budzenie politycznego olbrzyma

Trzeba sobie łapy ubrudzić w ziemi

Szkoła Czarnka vs szkoła jutra

Wojna PiS o TVN, to konfrontacja z USA

Zło i wiara: aktualność Tischnera

Rozmowa – przestrzeń wolności

Tischner, czego uczy nas dziś?

Ameryka wróciła do Europy

Ministerstwo banalizacji katolicyzmu

Bitwa o Rzeszów: lekcja dla opozycji

Czy Biden rozprawi się z podatkowymi rajami?

Liberalizm i solidarność

Agonia władzy

Jaka przyszłość NATO?

Czy stać nas na świat bez drzew?

Strategiczna cena ambicji Obajtka

Dlaczego młodzi odchodzą z Kościoła?

Rząd się kłóci, traci Polska

Sztuka mądrego życia 

Media pod butem rządu

Inflacja "pożera" oszczędności Polaków

Czas na V RP

Podatkowy zawrót głowy