Prawdziwą twarz polityki gospodarczej Zjednoczonej Prawicy łatwo dostrzec, analizując jej dotychczasowe decyzje. W ostatnich latach wprowadzono kilkadziesiąt nowych ciężarów fiskalnych. Sprawa o tyle bulwersuje, że zarówno w drodze po władzę, jak i przy okazji kolejnych wyborów przedstawiciele obecnej klasy rządzącej zarzekali się, że nowych podatków nie będzie. Można śmiało stwierdzić, że uwierzyli w swoje kłamstwa, co spowodowało, że „podatek” trafił do zbioru słów zakazanych. Ogromną popularność wśród rządzących zyskało za to określenie „opłata”. Nie dajmy się zwieść. To tylko jeden z zabiegów retorycznych tej władzy, który ma odwracać uwagę od nieuniknionego. W ostatnich latach liczba wprowadzanych podatków wzrasta. Nadchodzący rok nie będzie wyjątkiem, a skutki najnowszych obciążeń Polacy dotkliwie odczują w swoich portfelach.

Wszyscy jesteśmy świadomi, że gospodarcze skutki pandemii COVID-19 były ogromne, a koszty wprowadzenia programów pomocowych (w szczególności w trakcie pierwszej fali) spowodowały wielką dziurę w budżecie. Według prognozy OECD deficyt sektora finansów publicznych w 2020 roku ma wynieść aż 10,8% PKB naszego państwa. Będzie to jeden z najgorszych wyników spośród wszystkich państw członkowskich w Unii Europejskiej. Musimy pamiętać, że epidemia trwa. W ostatnich tygodniach liczba zgonów nierzadko przekracza 500 osób dziennie. Wiele branż pozostaje wyłączonych z funkcjonowania, a gospodarczy lockdown przełożył się na znaczne pogorszenie nastrojów konsumenckich wśród Polaków. Niewiadomą pozostaje dostępność szczepionek przeciwko COVID-19 oraz sprawność systemu logistyki, który zapewni ich skuteczną i sprawną dystrybucję.

Powodów do nadmiernego optymizmu więc nie ma. Tych nastrojów zdają się nie podzielać przedstawiciele rządu, z premierem Morawieckim na czele. W trakcie debaty nad wnioskiem o odwołanie Jarosława Kaczyńskiego z funkcji wicepremiera szef Rady Ministrów deklarował, że „obecnie finanse publiczne są w stanie tak dobrym, jak nigdy w historii Polski”. Polityczna propaganda fałszuje rzeczywisty obraz. Jest fatalnie. O ile można się zgodzić, że wydatki poniesione w związku z ratowaniem polskiej gospodarki, przede wszystkim miejsc pracy, były uzasadnione, o tyle polski budżet pozostawał całkowicie nieprzygotowany na jakikolwiek kryzys od czasu, gdy do władzy doszedł obóz Zjednoczonej Prawicy. Ratowanie gospodarki musiało zatem skończyć się zaciągnięciem wielkich zobowiązań, a spłacać będą je wszyscy Polacy. Zarówno deficyt, jak i dług publiczny w najbliższych latach utrzymają się na wysokim poziomie. Władza zaczęła szukać pieniędzy i argumentuje, że takie działania są konieczne, aby dalej wspierać polskich przedsiębiorców. Prawda jest jednak taka, że to polityczne zobowiązania wynikające z populistycznych obietnic zmuszają rządzących do coraz głębszego drenowania kieszeni podatników.

Przygotowano pakiet danin, które od stycznia 2021 roku będą uzupełniały wpływy do budżetu. Wśród nich znalazły się między innymi podatek handlowy, podatek cukrowy, podatek od alkoholu w małych butelkach. Zdecydowano też o opodatkowaniu spółek komandytowych, a wkrótce rządzący sięgną po część środków zgromadzonych przez Polaków na rachunkach w OFE – wprowadzono tak zwaną opłatę przekształceniową.

Jeszcze niedawno minister finansów, funduszy i polityki regionalnej Tadeusz Kościński zapewniał, że w nadchodzącym roku nowych podatków nie będzie. Tego typu deklaracje mogą świadczyć o całkowitej ignorancji tej władzy lub, co gorsza, o tym, że minister finansów nie ma realnego wpływu na zarządzanie finansami publicznymi w naszym państwie. Kto zatem w obozie Zjednoczonej Prawicy kształtuje politykę fiskalną? Warto przypomnieć, że jeszcze jakiś czas temu w ferworze walki wyborczej o urząd prezydenta RP eksperci od marketingu politycznego pracujący dla ubiegającego się o reelekcję Andrzeja Dudy określali go mianem prezydenta niskich podatków. W tym samym czasie premier Mateusz Morawiecki dodawał, że Andrzej Duda jest gwarantem braku podwyżek, w przeciwieństwie do kontrkandydata, Rafała Trzaskowskiego. Nie sposób się nie domyślić, że była to kolejna polityczna manipulacja dyktowana zbliżającymi się wyborami. Od momentu objęcia urzędu Prezydenta RP Andrzej Duda nie zawetował ani jednej ustawy, która podnosi lub wprowadza nowe ciężary podatkowe. Dumnie brzmiące hasło wyborcze okazało się mrzonką również w związku ze wszystkimi opłatami wprowadzanymi przez rząd w nadchodzącym roku.

Od stycznia 2021 roku wchodzi w życie między innymi wielokrotnie odkładany podatek handlowy. Będzie dotyczyć sklepów stacjonarnych, które osiągnęły przychód ze sprzedaży towarów na rzecz konsumentów powyżej 17 milionów złotych miesięcznie. Przewidziano dwie stawki obciążenia: 0,8% od nadwyżki przychodu powyżej 17 milionów złotych do 170 milionów złotych miesięcznie oraz 1,4% od nadwyżki przychodu ze sprzedaży ponad 170 milionów złotych miesięcznie. Organizacja Handlu i Dystrybucji zaapelowała o odroczenie zmian; twierdzi, że ta decyzja spowoduje wzrost cen. Rządzący argumentują, że nowy podatek pomoże małym sklepom zachować konkurencyjność względem dużych sieci handlowych. Tymczasem działania władzy ograniczające swobodę gospodarczą, których doskonałym przykładem jest chociażby wprowadzenie zakazu handlu w niedziele, spowodowały, że w ostatnich latach dyskonty znacznie wzmocniły swoją pozycję na rynku, a mniejsze podmioty coraz częściej upadają. Batalia o wprowadzenie tego podatku trwa już od ponad czterech lat. Komisja Europejska uznała go za niedozwoloną pomoc publiczną. Sprawa trafiła do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a on nie dostrzegł sprzeczności z unijnym prawem. Rządzący przewidują około 2 miliardów złotych wpływu w przyszłym roku, chociaż wciąż nie ma ostatecznego stanowiska TSUE w związku z odwołaniem, które KE złożyła w tej sprawie.

Kolejną kontrowersyjną pozycją w palecie nowych opłat jest podatek cukrowy. Będzie zobowiązywał producentów i dostawców napojów słodzonych do ponoszenia dodatkowej opłaty – 50 groszy za 1 litr napoju z dodatkiem cukru lub substancji słodzącej i 10 groszy za 1 litr napoju z dodatkiem substancji aktywnej (kofeina lub tauryna). Do tego należy dodać opłatę zmienną – 5 groszy za 1 gram cukru powyżej 5 gramów na 100 mililitrów. Silny wzrost cen napojów słodzonych wydaje się nieunikniony. Nowa regulacja budzi wiele wątpliwości interpretacyjnych wśród przedsiębiorców w zakresie dokładnego określenia, jakie produkty mieszczą się w definicji napoju oraz na jakim etapie będą oni zobowiązani do uiszczenia podatku.

Pandemia COVID-19 i restrykcje wprowadzone w celu przeciwdziałania rozprzestrzenianiu wirusa negatywnie dotknęły przedsiębiorców. Z pewnością nie jest to dobry czas na zmiany, które poskutkują likwidacją jednej z form prowadzenia działalności gospodarczej. Mowa o spółkach komandytowych. Od nowego roku zostaną objęte podatkiem CIT niezależnie od skali lub struktury właścicielskiej firmy. W Polsce łącznie działa ich ponad 40 tysięcy. Dla wielu przedsiębiorców w praktyce oznacza to, że będą musieli podjąć decyzję o zmianie dotychczasowej formy prowadzenia działalności gospodarczej. Rządzący, pomimo zdecydowanego sprzeciwu organizacji przedsiębiorców i pracodawców, pozostali obojętni na ich apel i uchwalili zmiany w prawie. Wejdą w życie od przyszłego roku, możliwe że kluczowym dla potencjalnego ograniczenia strat związanych z pandemią COVID-19.

Jedną z ważniejszych obietnic deklarowanych przez PiS w 2015 roku był powrót do 22% i 7% stawki podatku VAT. Po dojściu do władzy obóz Zjednoczonej Prawicy szybko zapomniał o tym zobowiązaniu i już piąty rok z rzędu podejmuje decyzje o pozostawieniu stawki na aktualnym poziomie. W wielu krajach UE wybranym branżom dotkniętym przez pandemię COVID-19 dodatkowo pomogła obniżka VAT. W Austrii branża turystyczna może liczyć na czasowe zmniejszenie opodatkowania. Irlandia zdecydowała się do końca lutego 2021 roku obniżyć VAT na wszystkie towary i usługi z 23% do 21%. Rządzący w Polsce nie ustosunkowali się pozytywnie nawet do apelu Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, który chciał wprowadzenia 5% stawki VAT na wszystkie usługi gastronomiczne, aby ratować firmy z tego sektora przed bankructwem.

Nikogo nie trzeba przekonywać, że podatki są głównym źródłem dochodów budżetu państwa. To dzięki nim rządzący posiadają środki, aby zaspokajać potrzeby obywateli i dbać o odpowiednią jakość usług publicznych. Jak możemy ocenić ostatnie lata rządów obozu Zjednoczonej Prawicy w tym kontekście? Niestabilne prawo i tsunami legislacyjne to jedna z większych przeszkód utrudniających funkcjonowanie przedsiębiorstw w Polsce. Rok 2016 przyniósł rekordowe ponad 35 tysięcy stron aktów prawnych. W 2018 roku zmiany w prawie podatkowym osiągnęły niespotykaną dotąd skalę. Oburza brak odpowiedniego dialogu z podmiotami, których poszczególne regulacje będą dotyczyć. Rządzący robią, co chcą, a przy wielu projektach nie zadbano o rzetelną ocenę skutków zmian w prawie. Po 2015 roku czas trwania postępowań sądowych uległ wydłużeniu, mimo zapowiedzi kompleksowej reformy systemu sprawiedliwości mającej służyć obywatelom. Średni czas trwania postępowania w sądach powszechnych wzrósł z 4,2 miesiąca w 2015 roku do 5,4 miesiąca w 2018 roku. To przekłada się na stopę inwestycji w naszym państwie, wciąż niższą niż w 2015 roku. Politycy Zjednoczonej Prawicy na czele z premierem Morawieckim zapowiadali, że do 2025 roku wyniesie ona 25% PKB. Zamiast tego w 2017 roku osiągnęła najniższy poziom od 1995 roku. Bez zdecydowanego rozwoju inwestycji w Polsce dalszy wzrost gospodarczy nie będzie możliwy, podobnie jak walka z negatywnymi skutkami pandemii COVID-19.

Lista zmian w prawie podatkowym od 2021 roku:

  • podatek handlowy
  • podatek cukrowy
  • podatek od alkoholu w małych butelkach
  • opodatkowanie spółek komandytowych
  • ograniczenie ulgi abolicyjnej (podwyżka)
  • podatek od nieruchomości (podwyżka)
  • podatek od deszczu (podwyżka)
  • opłata przekształceniowa OFE
  • utrzymanie podwyższonych stawek VAT (podwyżka)

Opinie

Zło i wiara: aktualność Tischnera

Rozmowa – przestrzeń wolności

Tischner, czego uczy nas dziś?

Ameryka wróciła do Europy

Ministerstwo banalizacji katolicyzmu

Bitwa o Rzeszów: lekcja dla opozycji

Czy Biden rozprawi się z podatkowymi rajami?

Liberalizm i solidarność

Jaka Europa? Jakie NATO ?

Agonia władzy

Jaka przyszłość NATO?

Strategiczna cena ambicji Obajtka

Dlaczego młodzi odchodzą z Kościoła?

Media pod butem rządu

Polityka transferowa

Pozorna walka ze smogiem

Gorzki smak podatku cukrowego

Inflacja "pożera" oszczędności Polaków

Czas na V RP

Polska bez smogu!

Polki w mediach

Dlaczego organizacje pozarządowe są ważne?

Czuły barometr naszych histerii i nadziei

Po co nam kultura?

Strach to uczucie poddanych, nie obywateli