W polityce, jak i w życiu, nic nie trwa wiecznie. Przemijają kadencje, a wraz z nimi głośne kariery pierwszo- i drugoplanowych bohaterów sceny politycznej. W ostatnich latach często słyszymy o „delfinach” – nowym pokoleniu ludzi zaangażowanych w działalność publiczną, marzących, by zmieniać lokalne społeczności, a często nawet cały kraj.

W Polsce działają tysiące organizacji młodzieżowych o rozmaitych profilach: dla aktywistów miejskich i proekologicznych, studentów, a także osób zainteresowanych życiem politycznym. Obecnie przy każdej prężnie działającej partii funkcjonuje młodzieżówka. Stopień zintegrowania partii z młodymi działaczami jest różny – od wpisania organizacji w statut po umowy stowarzyszeniowe, sprzęgające niezależnie działającą organizację ze starszym stronnictwem. Do młodzieżówek należą osoby w wieku od piętnastu do nawet trzydziestu lat. Zwykle działają w trzech sferach: politycznej, społecznej i charytatywnej. Młodzi aktywiści komentują też bieżące wydarzenia polityczne. Prowadzą media społecznościowe, organizują happeningi i konferencje prasowe – za ich pośrednictwem wyrażają swoje zdanie. Podstawą ich regularnej działalności są spotkania we własnym gronie albo z politycznymi autorytetami; w ich trakcie inicjują dyskusje, zdobywają umiejętności oratorskie i przywódcze. Wielu młodych jest asystentami posłów albo pracownikami biur poselskich, dzięki czemu już w wieku kilkunastu lat obserwują zakulisowe działania parlamentu. Co, mimo niewielkiego bagażu doświadczeń życiowych, skłania młodych ludzi do angażowania się w życie polityczne?

W badaniu przeprowadzonym w 2019 roku przez Political Cognition Lab i Fundację DIALOG prawie 60 procent młodych Polaków oznajmiło, że nie ufa politykom. Z raportu Polskiej Akademii Nauk wynika, że młodzi Polacy nie żywią „ciepłych uczuć” do przedstawicieli narodu. Na skali zaprezentowanej w formie termometru tylko 20 procent ankietowanych zaznaczyło wartości powyżej 0 stopni. Średnia wartość „politycznej temperatury” uplasowała się w granicach -14 stopni. Minimalnie cieplejsza atmosfera towarzyszy kompetencjom osób piastujących najwyższe stanowiska w państwie. Średni poziom kompetencji polityków oceniono na -12,2 stopnia. Niepokoi, że niespełna 8 procent ankietowanych darzy polityków zaufaniem; niewiele lepiej wypadły partie polityczne (11 procent). Politykami nieco częściej chcieliby zostać młodzi mężczyźni niż młode kobiety[1].

Niski stan zaufania młodych ludzi do klasy politycznej pociąga za sobą pytanie: czy młodzi Polacy nie mają zaufania do polityków czy do ludzi w ogóle? Aby uzyskać odpowiedź, zestawiono skalę dotyczącą zaufania do polityki (dwa pytania, skala od 1 do 5) ze skalą dotyczącą zaufania interpersonalnego, zakładającą przekonanie, że na ludziach zwykle można polegać, są z natury dobrzy itp. (siedem pytań, skala od 1 do 5). Analiza wyników pokazała zaufanie do polityki na poziomie 2,16 i zaufanie interpersonalne na poziomie 3,01. Nie można więc uznać, że kwestia niskiego zaufania do polityki wynika z ogólnego niskiego zaufania do ludzi[2].

Dlaczego młodzież, mimo niskiego zaufania do polityków, licznie zasila szeregi młodzieżowych organizacji politycznych? Ponad 40 procent ankietowanych ma poczucie, że młodzi są wykluczani z polityki. Blisko połowa jest przeświadczona, że w polskim życiu politycznym brakuje głosu młodszego pokolenia. Co ciekawe, zaledwie 16 procent zapytanych widzi się w roli polityka[3]. Poszukując odpowiedzi na źródła politycznej aktywności młodych, należy wziąć pod uwagę te statystyki, choć życie zapewne i tak je zweryfikuje.

Na szczęście sztafeta pokoleniowa nabiera dynamiki. Młodzi zaczynają kariery polityczne głównie od jednostek pomocniczych, ulokowanych przy samorządach: samorządów uczniowskich, młodzieżowych rad, sejmików, młodzieżowych parlamentów. Mierzą się w powszechnych wyborach do rad osiedli albo dzielnic, aby potem wkroczyć do lokalnych samorządów.

Pierwsza rada młodzieżowa powstała w 1990 roku w Częstochowie. Od tego czasu młodzież coraz częściej ma okazję przyczyniać się do rozwoju swoich małych ojczyzn. W niejednym polskim mieście tradycją stało się organizowanie imprez charytatywnych i okolicznościowych, na przykład towarzyszących Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Warto zwrócić uwagę na starania młodych ludzi, którzy zazwyczaj poświęcają swój czas wolny. Tam, gdzie są mało aktywni, należy popularyzować kwestie młodzieżowe, idee budowania społeczeństwa obywatelskiego, rozwój polityki młodzieżowej, a także integrować środowiska młodych. Szczególnie predestynowane są do tego samorządy. Ustawodawca wyposażył lokalnych polityków w narzędzia, które mają wspierać te słuszne idee. Ustawa o samorządzie gminnym już od 1990 roku daje radom gmin kompetencje do powoływania młodzieżowych ciał doradczych w formie rad. Ów organ jest bezpośrednio zapisany w ustawie i ma charakter przede wszystkim konsultacyjny. Do kompetencji członków młodzieżowych rad należy opiniowanie aktów i projektów procedowanych w konstytucyjnych radach miast, gmin i powiatów oraz sejmikach.

Taka forma współpracy między młodzieżą a lokalną władzą zyskuje popularność. Do końca 2017 roku w Polsce funkcjonowało ponad 400 rad złożonych z uczniów szkół średnich. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Radę Dzieci i Młodzieży RP przy Ministrze Edukacji, tego typu ciała konsultacyjne są powoływane w co trzeciej gminie miejskiej. W gminach wiejskich udało się je stworzyć w zaledwie 124 jednostkach samorządu na 1555 zewidencjonowanych. Często mniejsze gminy mają po prostu mniejsze możliwości – na ich terenie istnieje mniej szkół ponadpodstawowych z wystarczająco dużym odsetkiem chętnych[4].

Wiele młodych osób pragnie bardziej dynamicznej kariery. Oprócz stowarzyszenia się z organizacją polityczną próbują zdobywać doświadczenie we współpracy z radnymi bądź parlamentarzystami. Internet, transmisje online, mobilność – dzięki tym udogodnieniom i narzędziom młodzi ludzie dziś szybciej chłoną tajniki życia politycznego i szybciej politycznie dojrzewają. Kto wie, może doczekamy się błyskawicznych karier pokroju austriackiego kanclerza Sebastiana Kurza. Już dziś coraz częściej na ekranach telewizorów widzimy twarze znacznie młodsze niż te, które jeszcze kilka lat temu codziennie gościły w wieczornych wiadomościach.

Zachęcam, aby młodzi ludzie zainteresowani polityką zdobywali zarówno wiedzę, jak i obycie. Głęboko wierzę, że zmiana w sztafecie pokoleń przyniesie świeże pomysły oraz otworzy nowe horyzonty i możliwości, a nam, młodym, pozwoli na realizację marzeń i celów.

 ---

Michał Pabich – dwudziestosiedmioletni działacz społeczny i polityczny. Sieradzanin. Od dekady współpracownik posła Cezarego Tomczyka. W liceum został posłem na XVIII Sesję Sejmu Dzieci i Młodzieży. Zawodowo związany z korporacją samorządową. Za główny cel swojej działalności uważa propagowanie postaw proobywatelskich wśród młodych ludzi.

 

[1] Political Cognition LAB, Polska Akademia Nauk, Młodzi Polacy i ich stosunek do Polityki, 2019, s. 4–5, 9,
http://politicalcognition.psych.pan.pl/images/Raporty/Raport_stosunek_mlodych_polakow_do_polityki.pdf (dostęp 22 marca 2021).

[2] Tamże, s. 7.

[3] Tamże, s. 9.

[4] Rada Dzieci i Młodzieży RP, Analiza Młodzieżowych Rad w Polsce na rok 2018, 17 kwietnia 2018, s. 15.

Instytut Młodych

Nikt się nie rodzi, by nienawidzić

Następne pokolenie

Terespol – granica praw człowieka

Rok stagnacji

Smog - cichy zabójca