Rok 2021 był od pierwszych dni czasem zarówno bardzo wzmożonej dewastacji praworządności przez rządzących i ich akolitów w podporządkowanych politycznie organach, jak i obrony państwa prawa nie tylko w kraju, ale też – wyjątkowo intensywnie – na arenie europejskiej.

Zaczęło się od mocnego akcentu – zastępca ministra Ziobry, prokurator Świątkowski, zesłał (formalnie nazywa się to: delegował) siedmiu niezależnych, odważnych prokuratorów do oddalonych o kilkaset kilometrów placówek, co nie było w żadnym razie uzasadnione potrzebami organów ścigania, a stanowiło jedynie formę represji i zastraszenia innych osób. Włodarzom prokuratury wydaje się nadal, że zawiadują czymś na kształt urzędu carskiego, w którym naczelnikowi wszystko wolno i nie może spotkać go za to żadna odpowiedzialność. Wśród karnie zesłanych były m.in. szefowa Lex Super Omnia Katarzyna Kwiatkowska oraz Ewa Wrzosek, którą – jak się okazało pod koniec roku – inwigilowano za pomocą Pegasusa.

W marcu Trybunał Sprawiedliwości UE wydał pierwsze spośród tegorocznych, niezwykle ważnych orzeczeń. Był to wyrok TSUE w sprawie pytań prejudycjalnych (czyli pytań prawnych zadawanych przez sądy krajów członkowskich przed wydaniem rozstrzygnięcia w sprawie, związanych z wątpliwościami odnośnie do wykładni prawa unijnego) zadanych przez polski Naczelny Sąd Administracyjny w 2018 roku, które dotyczyły nominacji sędziów do Sądu Najwyższego przy udziale neo-KRS (sprawa C-824/18). Luksemburski trybunał dostrzegł bardzo poważne naruszenia prawa UE w procesie nominacyjnym, dotyczące już nie tylko udziału nowej Krajowej Rady Sądownictwa (która nie jest organem niezależnym), ale także zlekceważenia skutecznego wstrzymania przez NSA procedury nominacyjnej w 2018 roku. NSA, wykonując ten wyrok TSUE (kierując się kryteriami tam określonymi), wydał kilkanaście orzeczeń, które uchyliły uchwały neo-KRS przedstawiające prezydentowi w 2018 roku kandydatów na sędziów Sądu Najwyższego. Dotyczyło to m.in. Małgorzaty Manowskiej, która – jak wiemy – została powołana w poprzednim roku przez prezydenta na Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Owe wyroki TSUE i NSA mają niezwykle istotne znaczenie, bowiem brak uchwał prawidłowo powołanej KRS oznacza, że cała niemal pięćdziesiątka tzw. neosędziów w SN nie ma statusu sędziowskiego. Wynika to zarówno z oceny sytuacji pod kątem prawa europejskiego, jak i naszej Konstytucji (art. 179 wymaga do skutecznego powołania zaistnienia koniunkcji, współdziałania dwóch organów państwa – nominacji KRS i powołania prezydenckiego; brak któregokolwiek z tych elementów czyni cały proces nieważnym).

W kwietniu TK Julii Przyłębskiej zadecydował, że przepis umożliwiający Rzecznikowi Praw Obywatelskich pełnienie swojej funkcji po upływie kadencji, jeżeli nie został wybrany następca, jest niezgodny z Konstytucją RP. W ten sposób bezprawnie, po raz kolejny instrumentalnie wykorzystując ten organ-atrapę, usunięto Adama Bodnara z funkcji RPO.

Trzy tygodnie później zapadł pierwszy na poziomie europejskim wyrok odnoszący się właśnie do oceny funkcjonowania polskiego TK po zmianach w latach 2015–2016. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł, że wybór w 2015 roku trzech osób (tzw. dublerów) na obsadzone już stanowiska sędziowskie był wadliwy, a orzeczenia wydane z udziałem dublerów naruszają Europejską Konwencję Praw Człowieka – prawo do rzetelnego procesu (sprawa Xero Flor przeciwko Polsce). Pod koniec roku Komisja Europejska, podzielając to stanowisko, ale zarazem dostrzegając też inne uchybienia, wszczęła postępowanie przeciwnaruszeniowe w sprawie TK. Niedługo zakończy się ono kolejną skargą do TSUE i zapewne wnioskiem o zabezpieczenie. Jeśli trybunał w Luksemburgu je wyda, zamrożona zostanie działalność organu przy alei Szucha.

Trybunał Julii Przyłębskiej zelektryzował opinię publiczną na całym świecie swoimi bezprecedensowymi decyzjami (nie można ich nazwać wyrokami wobec braku przymiotu bycia niezależnym sądem według standardów konwencyjnych), w których zakwestionowane zostały fundamentalne europejskie akty prawne. Najpierw był to Traktat o Unii Europejskiej, którego między innymi art. 1, 2, 4 i 19 (powołanie Unii, najważniejsze jej wartości, zasada lojalności i skutecznej ochrony sądowej) zostały uznane za niezgodne z Konstytucją RP w takim zakresie, w jakim nakazują polskim organom stosowanie wyroków najważniejszego unijnego sądu – trybunału w Luksemburgu. Potem analogiczna konkluzja spotkała art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (prawo do niezawisłego, bezstronnego sądu) w zakresie wyroków ETPCz w Strasburgu. Rząd rękami Julii Przyłębskiej postanowił w taki sposób zagwarantować sobie prawo ignorowania wyroków europejskich sądów, które w miażdżący sposób odnoszą się do zmian w polskim wymiarze sprawiedliwości. Zmian, które systemowo zdemontowały niezależność sądownictwa i wprowadziły między innymi możliwość urzędowego represjonowania niezawisłych sędziów.

Takich wyroków było w tym roku wyjątkowo dużo. ETPCz wydał między innymi wyroki w sprawie Reczkowicz (maj) oraz w sprawie Ficek i Ozimek (listopad). Mówią one o tym, że Izba Dyscyplinarna nie jest w żadnym razie organem sądowym, a wszystkie powołania i awanse sędziowskie przeprowadzone z udziałem neo-KRS są nielegalne. Z kolei TSUE w lipcu orzekł to samo odnośnie do ID w sprawie przeciwnaruszeniowej C-791/19 oraz wydał zabezpieczenie nakazujące likwidację Izby, zamrożenie tzw. ustawy kagańcowej i przywrócenie do orzekania bezprawnie zawieszonych sędziów (między innymi Tuleyi i Juszczyszyna). Do tego w październiku trybunał luksemburski wydał wyrok dotyczący sprawy sędziego Żurka. Nakreślone w nim zostały kryteria, z których wynika, że także Izba Kontroli w SN nie jest sądem w rozumieniu prawa UE (sprawa C-487/19). Ponieważ te orzeczenia nie zostały wykonane ani w jednym elemencie, na Polskę nałożono sankcje finansowe w wysokości 1 mln euro za każdy dzień. Do dzisiaj jest to 270 mln złotych. Należy wspomnieć też o braku akceptacji Krajowego Planu Odbudowy (z uwagi na łamanie podstawowych reguł państwa prawa, co uniemożliwia należytą kontrolę wydatkowania unijnych pieniędzy), przez co Polska nie otrzymuje miliardów euro z Funduszu Odbudowy.

Pomimo że polski rząd z pomocą marionetkowego TK ostentacyjnie lekceważy europejski porządek prawny, w tym opisane wyroki, to od strony prawnej sytuacja w związku z walką o polską praworządność posunęła się bardzo do przodu. Orzeczenia te polskie sądy wykorzystują jako instrument w codziennym orzekaniu. Tak zrobił już kilkukrotnie (wrzesień–listopad) także Sąd Najwyższy, kiedy to pominął wyroki TK jako wydane przez organ niespełniający standardu sądu według kryteriów europejskich.

Dlatego w przyszłość należy patrzeć zdecydowanie pozytywnie.

---

Michał Wawrykiewicz – adwokat, współzałożyciel inicjatywy Wolne Sądy i Komitetu Obrony Sprawiedliwości KOS.

Opinie

(S)prawa Polek

Polskie firmy pod ścianą, a rząd udaje, że problemu nie ma

Nie ma Polski solidarnej, bez Polski przedsiębiorczej

Głośno wołajmy: więcej Europy!

Moje ciało. Moja sprawa

Batalia o praworządność

Państwo bez mocy

Układ Warszawski bis

Gdy zwycięzca nie bierze wszystkiego

Zapełnić pustkę w życiu i portfelu

Suwerenność i duma

Budzenie politycznego olbrzyma

Trzeba sobie łapy ubrudzić w ziemi

Szkoła Czarnka vs szkoła jutra

Wojna PiS o TVN, to konfrontacja z USA

Zło i wiara: aktualność Tischnera

Rozmowa – przestrzeń wolności

Tischner, czego uczy nas dziś?

Ameryka wróciła do Europy

Ministerstwo banalizacji katolicyzmu

Bitwa o Rzeszów: lekcja dla opozycji

Liberalizm i solidarność

Jaka Europa? Jakie NATO ?

Agonia władzy

Jaka przyszłość NATO?

Czy stać nas na świat bez drzew?

Sztuka mądrego życia 

Media pod butem rządu